Rynki pozostają mocno chwiejne przez utrzymujące się napięcia na rynku ropy naftowej, gdzie inwestorzy obawiają się eskalacji konfliktu na Bliskim Wschodzie. Teoretycznie w grze jest TACO Donalda Trumpa i powrót do stołu negocjacji, ale te ostatnio nie przyniosły efektów. Jednocześnie spekuluje się, że Stany Zjednoczone mogą chcieć nacisnąć mocniej na Iran w najbliższych tygodniach, licząc na wypracowanie lepszej pozycji w rozmowach na jesieni. Jeżeli jednak ropa zacznie powracać do 100 USD za baryłkę, to obawy, że Rezerwa Federalna podniesie stopy jeszcze we wrześniu będą spore, a wraz z nimi dolar mocniej zyska. Dla pary EUR/USD jesteśmy blisko złamania w dół 1,14, co może oznaczać szybki ruch do 1,1275. To może przełożyć się na podbicie EUR/PLN ponad 4,35, a USD/PLN ponad 3,86 w dość krótkim czasie. Lokalne informacje, jak lepsze dane GUS w poniedziałek, czy też dyskusja nad słusznością „gołębiego” podejścia prezesa NBP Adama Glapińskiego nie miałyby większego znaczenia w sytuacji, kiedy złoty zacząłby się uginać pod presją risk-off. Ten negatywny scenariusz nie jest jednak przesądzony. Inwestorzy mogą próbować dystansować się od tego, co dzieje się na ropie, mając świadomość, że administracja Trumpa może mieć związane ręce w temacie eskalowania konfliktu, biorąc pod uwagę rosnące napięcia polityczne w Kongresie oraz zbliżające się wybory połówkowe w listopadzie. W takiej sytuacji potencjalne przesilenie na złotym mogłoby mieć miejsce jeszcze w końcu lipca.