Lipiec okazał się dobrym miesiącem dla rynku metali szlachetnych. Mocno prezentowało się przede wszystkim srebro, które w ciągu miesiąca podrożało o około 8 proc. Wynik ten może robić wrażenie, chociaż pewien niedosyt też pozostał.

Metale szlachetne, w tym właśnie srebro, w lipcu były przede wszystkim uzależnione od ruchów dolara. Ten miał zarówno długie chwile słabości, jak i momenty odreagowania, a ruchy były napędzane przede wszystkim działaniami i komunikacją Rezerwy Federalnej. Ostatecznie jednak miesiąc też kończy pod kreską. Słabość dolara zwyczajowo służy natomiast metalom szlachetnym.

Srebro dzięki temu oddaliło się od lokalnego, czerwcowego dołka w okolicach 22 USD za uncję. Problem jednak w tym, że popyt mimo kilku prób wciąż nie zdołał przebić na trwałe poziomu 25 USD. Wydaje się, że to właśnie ten obszar w krótkim terminie będzie kluczowy dla tego rynku. Gdyby faktycznie udało się go sforsować, droga do tegorocznych szczytów usytuowanych w okolicach 26 USD za uncję stanęłaby otworem. Do tego potrzebny znów jest jednak słabszy dolar. Biorąc pod uwagę fakt, że w sierpniu nie ma posiedzenia Rezerwy Federalnej, o mocniejsze ruchy na rynku walutowym może być jednak trudniej. W praktyce może się więc okazać, że rozpoczynający się właśnie miesiąc będzie zbieraniem rynkowych sił.