Na rynkach wciąż utrzymuje się nerwowa atmosfera w związku z wysokimi cenami ropy naftowej. Do tego – w kontekście Polski – niepokój mogą wzbudzić obawy o rosyjskie prowokacje na wschodzie NATO. Z wielkiej chmury mały deszcz – tak można by podsumować wtorkową sesję z perspektywy WIG20. Indeks dużych spółek w pierwszych godzinach tracił nawet 1,5 proc. przy spadkach Orlenu i banków. WIG20 broniła przed spadkiem jednak Grupa Kęty, gdzie inwestorzy pozytywnie reagowali na informacje o możliwej akwizycji. Kiedy już wydawało się, że gracze postawili krzyżyk na krajowy rynku, popyt zaczął się otrząsać z porannej porażki. Stopniowe zwyżki WIG20 doprowadziły go po południu do poziomu zamknięcia poniedziałkowej sesji i w tych też okolicach indeks się zamknął. Wyraźnie gorzej zaprezentowały się indeksy średnich i małych firm, zniżkując odpowiednio o 1,15 proc. i 0,77 proc. W gronie maluchów inwestorów wynikami zawiódł Elektrotim, który na koniec dnia tracił niemal 15 proc. Na szerokim rynku gorzej wypadł tylko multiQure, który w trzy dni przecenił się już o 46 proc.

W ciągu dnia poprawiło się nastawienie inwestorów nie tylko do polskich akcji, ale i obligacji. Z rana rentowności papierów dziesięcioletnich zwyżkowały nawet do 6,55 proc., ale po południu były już nawet odrobinę poniżej zamknięcia z pierwszego dnia tygodnia. Złoty nieco tracił na wartości, ale USD kosztował i tak mniej niż w najgorszym momencie poniedziałku.

Popołudnie przyniosło natomiast kolejne wzrosty ropy naftowej. Kontrakty na baryłkę WTI notowane były na 104,7 dolarach, a gatunek Brent na 108,4 dolarach. Nerwowość dała się we znaki bitcoinowi, który pod koniec dnia kosztował nawet poniżej 76 tys. dolarów, będąc najniższej od miesiąca.