Rynek węgla w Polsce. Jakby Pan go opisał jednym zdaniem?
Rynek węgla energetycznego w Polsce to arena silnej presji cenowej ze spadkiem popytu i konkurencją z surowcem sprzedawanym poniżej kosztów wydobycia.
Dlaczego nie jest konkurencyjny?
Brak pełnej konkurencyjności krajowego rynku węgla energetycznego wynika w dużej mierze z obecnych uwarunkowań regulacyjnych i struktury sektora, w której część kopalń funkcjonuje w odmiennych warunkach ekonomicznych niż spółki działające na zasadach rynkowych. W efekcie ceny transakcyjne na rynku krajowym nie zawsze odzwierciedlają rzeczywiste koszty wydobycia. To zjawisko zaburza mechanizm rynkowego kształtowania cen i szczególnie dotyka podmiotów efektywnych kosztowo, które nie korzystają z systemowego finansowania bieżącej działalności operacyjnej. Nawet wysoka efektywność operacyjna ma swoje granice, jeżeli rynek narzuca ceny poniżej poziomu ekonomicznie uzasadnionego, co obniża marże i utrudnia utrzymanie rentowności przy jednoczesnym zachowaniu wysokich standardów bezpieczeństwa pracy i kontynuacji inwestycji. Dziś mamy do czynienia z sytuacją, w której Bogdanka jest gotowa konkurować z cenami węgla na rynkach międzynarodowych, ale krajowa cena referencyjna węgla nie odzwierciedla realnych kosztów produkcji w Polsce.
Mimo to mieliście za 2025 r. – wedle wstępnych danych – zysk rzędu blisko 264 mln zł. Może wcale nie jest tak źle?
Pomimo presji rynkowej wypracowaliśmy, zgodnie z raportem wstępnym, zysk netto na poziomie 263,8 mln zł oraz solidną EBITDA 543,1 mln zł, co przy spadku cen węgla i konkurencji z surowcem poniżej kosztów oznacza realną odporność naszego modelu biznesowego. Sukces ten to efekt nie tylko jednorazowego odszkodowania 144,85 mln zł za szkodę w majątku podziemnym z 2023 r. i niższej amortyzacji, ale przede wszystkim wieloletniej efektywności operacyjnej: wydajności pracy na poziomie jednej z najlepszych w Europie oraz rygorystycznej kontroli kosztów, dzięki czemu utrzymaliśmy dodatnie przepływy pieniężne i pozycję lidera kosztowego w branży. Te wyniki pokazują, że Bogdanka potrafi generować zysk nawet w trudnym otoczeniu, a nasza strategia działa pomimo zewnętrznych turbulencji. Niemniej nawet my będziemy mieli problem z przetrwaniem w sytuacji, kiedy węgiel na rynku jest oferowany poniżej naszych kosztów produkcji – przypominam najniższych w branży.
Spółka od lat w obliczu dotowanego węgla ze Śląska mówi o „optymalizacji”. Możemy powiedzieć jaki jest efekt tych optymalizacji? Optymalizować kosztów chyba w nieskończoność nie można…
Tak jak wspomniałem, działania optymalizacyjne, które od lat prowadzimy w Bogdance, przynoszą wymierne efekty, utrzymując nas w gronie najefektywniejszych kopalń węgla energetycznego w Europie – dzięki wysokiej mechanizacji, automatyzacji procesów, nowoczesnej organizacji ruchu zakładu i konsekwentnej kontroli kosztów jednostkowych. Te działania pozwoliły nie tylko poprawić wskaźniki wydajności pracy i relacji kosztów do wydobycia, ale też zbudować margines bezpieczeństwa, który teraz procentuje w trudnych warunkach rynkowych. Oczywiście, nawet najlepsza efektywność ma swoje granice, wyznaczone przez zewnętrzne ceny rynkowe – stąd kluczowe jest uporządkowanie mechanizmów rynkowych, by premiowały takie podmioty jak nasza spółka, zamiast karcić za brak dopłat.
Jak zatem rozwiązać problem dotowanych śląskich kopalń? Te nadal są potrzebne…
Należy uporządkować system wsparcia, by przede wszystkim premiował efektywność zamiast sprzedaży poniżej kosztów. Śląskie kopalnie są potrzebne dla bezpieczeństwa energetycznego kraju, dlatego wsparcie powinno przyjąć transparentną i rynkowo neutralną formę. Konieczne są rozwiązania oparte na konkurencyjności i rachunku ekonomicznym. Popyt powinien być pokryty w pierwszej kolejności realnie najtańszym surowcem, a dopiero w dalszej kolejności dotowanym, wyprodukowanym kosztem dopłat z budżetu państwa. W ten sposób unikniemy wypychania z rynku efektywnych graczy jak Bogdanka, a jednocześnie zapewnimy stabilność sektora i racjonalne wykorzystanie zasobów publicznych.