Reklama

W JSW kolejna dogrywka rozmów ostatniej szansy

Brak finału rozmów dotyczących czasowego ograniczenia części uposażeń w JSW i przyszłości grupy to wbrew pozorom dobra informacja - bo strony sporu, zarząd spółki i związki zawodowe, chcą rozmawiać.

Publikacja: 02.02.2026 06:00

W styczniu zarząd JSW odbył szereg spotkań z pracownikami kopalń. Podczas rozmów Bogusław Oleksy, pe

W styczniu zarząd JSW odbył szereg spotkań z pracownikami kopalń. Podczas rozmów Bogusław Oleksy, pełniący obowiązki prezesa omawiał sytuację finansową JSW oraz przedstawiał plan restrukturyzacji obejmujący zarówno bieżący rok, jak i kolejne lata funkcjonowania firmy

Foto: Fot. JSW/materiały prasowe

Po kontrowersjach, jakie zdominowały rozmowy w Jastrzębskiej Spółce Węglowej na początku ostatniego tygodnia stycznia, negocjacje, które przeprowadzono w piątek znów dały nadzieję, że zarząd oraz związki zawodowe osiągną porozumienie. Negocjacje 30 stycznia odbyły się w formacie, w jakim miały miejsce poprzednio. Skład zespołów, które będą kontynuowały rozmowy na początku lutego (być może już w poniedziałek 2 lutego) nie jest jeszcze znany.

Strony chciały ponownie wrócić do punktu zbliżenia stanowisk, do którego doszło 26 stycznia. Osiągnięcie tego etapu jest obecnie kluczowe, aby te rozmowy zakończyć. Strony umówiły się jednak na brak jakichkolwiek komentarzy na zewnątrz, dla dobra negocjacji.

O co jest ten spór?

Projekt porozumienia, z którym negocjacje rozpoczynał zarząd przewidywał całkowite zawieszenie w latach 2025–27 14. pensji, wypłatę nagrody barbórkowej za 2026 r. ograniczonej do maksymalnie 30 proc. i jej brak w latach 2027–28, a także zawieszenie w całości w latach 2026–28 deputatu węglowego, premii i dodatków BHP, biletów z Karty Górnika czy korzystniejszych zasad świadczeń za chorobowe i urlopy.

Z tego, co udało się nam dowiedzieć związki zawodowe 26 stycznia zgodziły się na te rozwiązania, ale pod pewnymi warunkami. Problemem wówczas miało być to, jak długo te ograniczenia miałyby trwać – rok czy dłużej, a jeśli dłużej, to na jakich warunkach będą one wydłużane. Związki nie chcą, aby wydłużenie ograniczeń uposażeń „było z automatu”. Związki zawodowe chciały, aby to niezależny biegły sprawdzał co roku, jaka jest sytuacja finansowa spółki i to m.in. od wyników firmy wypłata wstrzymanych świadczeń miałaby być warunkowana.

Reklama
Reklama

Co warte podkreślenia, zgoda miała dotyczyć przesunięcia wypłat tych świadczeń, a nie ich redukcji. Rocznie jest to miliard złotych. Czy udało się w piątek, 30 stycznia, powrócić do tego punktu rozmów? Nie wiadomo, bo strony już nie udzielają żadnych informacji.

Piątkowe rozmowy zakończyły się – można by sądzić lakonicznym komunikatem.

– Zarząd JSW oraz reprezentatywne organizacje związkowe informują, że do czasu zakończenia prowadzonych rozmów nie będą komentować ich przebiegu ani pojawiających się w przestrzeni publicznej spekulacji – podaje firma, która wyjaśnia, że „Decyzja ta wynika z odpowiedzialności za przyszłość spółki, jej stabilność finansową oraz ochronę miejsc pracy. W interesie wszystkich stron jest stworzenie warunków sprzyjających spokojnemu, merytorycznemu dialogowi.”. Padło jednak zapewnienie, że po zakończeniu negocjacji strony przekażą opinii publicznej pełne i rzetelne informacje dotyczące ich rezultatów. Wszyscy więc wstrzymują oddech i wolą nie komentować rozmów, także analitycy giełdowi. Niektórzy eksperci wyrażają opinie na temat sytuacji w Jastrzębskiej Spółce Węglowej ale chcą pozostać anonimowi.

Czytaj więcej

W JSW wrócą do rozmów, aby uratować spółkę

Jaka przyszłość JSW?

Wbrew pozorom, wedle części naszych rozmówców, spółce udałoby się przetrwać jeszcze luty np. poprzez zawieszanie spłaty części kredytów, opóźnianie prac przygotowawczych itd. Dopiero w marcu mogłyby być kłopoty. Problemem mogą być inwestycje na drugą połowę tego roku, których nie rozpoczęto z powodu oszczędności, a więc wydatkowanie CAPEX-u na ten rok może być mniejsze niż planowano. Nasi rozmówcy wskazują także, że długoterminowo wstrzymanie części uposażeń, a nie ich redukcja to czasowe rozwiązanie, a problem za kilka kwartałów może wrócić.

Reklama
Reklama

W obecnej sytuacji JSW liczy się jednak tylko jedno – jak najszybciej ograniczyć koszty tu i teraz, co pozwoli przetrwać spółce bo ceny węgla koksującego zaczną już odbijać. – Firma będzie mogła wówczas realizować sprzedaż po wyższych cenach węgla. Porozumienie, na które w spółce cały czas liczą, ograniczyłoby straty EBITDA. W ten sposób będzie można także uruchomić kredytowanie JSW rzędu ok. 3 mld zł z gwarancją, które daje Skarb Państwa. W międzyczasie zaś, kiedy wypłata części świadczeń pracowniczych będzie wstrzymana, z programu dobrowolnych odejść (w ramach ustawy górniczej – red.) może skorzystać kilka tysięcy pracowników co pozwoli zredukować koszty prowadzonej działalności. Tu moim zdaniem należy upatrywać szans na realne oszczędności i szans na przetrwanie JSW – mówi Jakub Szkopek, analityk Erste Securities.

Jego zdaniem, jeśli przed udzieleniem kredytu JSW nie ograniczy – nawet tylko czasowo – świadczeń i nie zacznie redukować zatrudnienia, to 3 mld zł pożyczki wystarczyłoby spółce na ledwie dwa lub trzy kwartały przeżycia. Ze wspominanych przez analityka dobrowolnych odejść może skorzystać około 3,5 tys. osób na blisko 30 tys. zatrudnionych w całej GK JSW. Pierwsi już się rejestrują. Klęska rozmów oznacza sanację i bankructwo, a także pożegnanie się ze wspominanym programem dobrowolnych odejść, a na te górnicy bardzo liczą.

Czytaj więcej

W JSW nadal bez finału rozmów. Strony zbliżyły swoje stanowiska

Jakub Szkopek pytany, czy jego zdaniem są szanse, aby redukcja wynagrodzeń obowiązywała na stałe, a nie tylko tymczasowo, uważa, że na ten moment to nie jest najważniejsze.

– Co do zasady, każda redukcja kosztów jest istotna, ale trzeba spojrzeć na sytuację realnie, a realnie można tylko wstrzymać wypłatę części uposażeń. Co więcej, to nie tylko tu są problemy. Spółka od czerwca 2025 r. nie płaci składek na ZUS, a kwota ta urosła już do kilkuset milionów złotych zobowiązań. To tylko pogarsza płynność spółki – mówi analityk.

Reklama
Reklama

Jakub Szkopek podkreśla, że dalsze przeciąganie rozmów w firmie nie służy jej przyszłości.

– Takie działania zemszczą się na spółce w połowie roku. Wówczas bowiem może dojść do spowolnienia w wydobyciu węgla w efekcie braku przygotowań ścian, kiedy szukano oszczędności. Niemniej to nie braki w przygotowaniu ścian wydobywczych w poprzednich latach były największym problemem spółki, a wypadki i problemy geologiczne, które ograniczały wydobycie. Tylko w IV kw. 2025 r. „wyparowało” 0,2 mln ton węgla w KWK Budryk ze względu na problemy z systemem podawania surowca. Nasze szacunki wydobycia węgla na ten rok mówią w optymistycznym scenariuszu o nieco ponad 13 mln ton – wskazuje analityk.

Od akceptacji obniżenia kosztów pracy zależy m.in. pożyczka z Funduszu Reprywatyzacji 2,9 mld zł oraz banków komercyjnych. Rozmowy muszą zakończyć się w tym tygodniu. Spółce bowiem brakuje pieniędzy na dalszą działalność przy obecnych kosztach. W przeciwnym wypadku w lutym spółce może grozić postępowanie sanacyjne.

Surowce i paliwa
A teraz KGHM-em pokieruje Remigiusz Paszkiewicz
Surowce i paliwa
KNF weźmie pod lupę ujawnienie informacji o zmianach kadrowych w KGHM
Surowce i paliwa
Rada nadzorcza KGHM dokonała roszad w zarządzie spółki
Surowce i paliwa
Trzęsienie ziemi w KGHM. Rada nadzorcza powołała nowego prezesa
Surowce i paliwa
Mroźna zima powoduje wzrost cen i zużycia gazu
Surowce i paliwa
Akcje KGHM-u budzą coraz większe emocje
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama