Najciekawszym tematem inwestycyjnym ostatnich kwartałów są wąskie gardła rozwoju sztucznej inteligencji. Hiperskalerzy wydadzą w tym roku na infrastrukturę ok. 650 mld USD. Wielu komponentów brakuje, co widać w cenach i marżach dostawców.
Największym rynkiem pozostają chipy – zyskują Nvidia, AMD, Broadcom, TSMC i ASML. Na przełomie 2025 i 2026 r. hitem stała się pamięć – najpierw HBM, potem także zwykłe DRAM, których ceny w I kw. niemal się podwoiły, co wsparło SK Hynix, Samsung, Micron i SanDisk.
Hossę przeżywają też serwery i sieci (Dell, Super Micro, HPE, Arista), chłodzenie cieczą (Vertiv) oraz fotonika (Lumentum, Coherent, Corning).
Dziś głównym wąskim gardłem jest jednak podłączenie mocy do centrów danych, a nie sam brak chipów. Według Sightline Climate 30–50 proc. centrów danych planowanych w USA na 2026 r. może się opóźnić, bo brakuje przyłączy, transformatorów i rozdzielnic. Na duży transformator czeka się ok. 2,5 roku, a na największe nawet 4–5 lat. Branża ratuje się własną generacją na miejscu: turbinami gazowymi i ogniwami paliwowymi.
W mojej ocenie to najciekawszy obecnie trend. Sieci rozbudowuje się wolniej niż fabryki chipów, więc niedobór może potrwać dłużej, a popyt wspierają też elektryfikacja i modernizacja sieci. Zyskać mogą m.in. Eaton, GE Vernova, Quanta Services, Schneider Electric, Vertiv, Bloom Energy i Siemens Energy. Ryzykiem są wysokie wyceny i ewentualne cięcie wydatków przez hiperskalerów.