To potężny strumień kapitału, który w teorii powinien zalać polską gospodarkę i wynieść nasz przemysł zbrojeniowy na zupełnie nowy poziom. Pytanie jednak brzmi: czy polska branża obronna jest w ogóle w stanie tak potężny kapitał zaabsorbować?
Odpowiedź brzmi: to skomplikowane. Wstrzykiwanie dziesiątek miliardów złotych na rynek obnaża czasem prawdę o wąskich gardłach naszego przemysłu obronnego i jego kooperantów. Wydatki na zbrojenia rosną nieporównywalnie szybciej niż fizyczne możliwości produkcyjne firm. Zbrojownie borykają się z brakami wykwalifikowanej kadry inżynierskiej i technicznej, a globalne zawirowania w łańcuchach dostaw powodują deficyty komponentów.
To właśnie w tym miejscu pojawiają się bezprecedensowe wymagania kapitałowe, którym sprostać muszą firmy z sektora. Przedsiębiorstwa stoją przed koniecznością natychmiastowego, skokowego skalowania biznesu. Wymaga to potężnych nakładów na CAPEX - rozbudowę linii produkcyjnych, automatyzację procesów, transfer nowoczesnych technologii oraz inwestycje w obszar badawczo-rozwojowy. Zgodnie z raportem firmy Deloitte, na przestrzeni lat 2025-2035 Polska planuje wydać na obronność blisko 1,9 biliona złotych. Utrzymanie znaczącej części tego kapitału w krajowym łańcuchu dostaw będzie możliwe tylko wtedy, gdy polskie firmy szybko pozyskają środki na inwestycje strukturalne wyprzedzające same zamówienia.
Sektor bankowy i instytucje finansowe, które do niedawna zachowywały ogromny dystans wobec finansowania produkcji specjalnej - zasłaniając się rygorystycznymi wymogami polityk ESG - zmuszone są do natychmiastowej rewizji swoich strategii. Zbrojeniówka potrzebuje dziś nie tylko obietnicy kontraktów rządowych, bo te już leżą na stole. Potrzebuje przede wszystkim wysoce elastycznego kapitału obrotowego i długoterminowego finansowania inwestycyjnego. Bez usunięcia barier produkcyjnych i odblokowania szerokiego dostępu do pieniądza sprostanie wymaganiom państwa będzie logistycznie niemożliwe.
Polski eksport uzbrojenia w latach 2021-2024 wzrósł ponad sześciokrotnie, przekraczając barierę 3 miliardów euro, co udowadnia, że nasz sprzęt znajduje uznanie u bardzo różnorodnych odbiorców. Jednak prawdziwym sprawdzianem dla polskiego przemysłu nie będzie rywalizacja o kontrakty zagraniczne, lecz zdolność do terminowego obsłużenia historycznego popytu wewnętrznego. Jeśli luki kapitałowe i produkcyjne nie zostaną błyskawicznie zasypane, miliardy z publicznego długu i mechanizmu SAFE po prostu napędzą gospodarki naszych zagranicznych sojuszników.