6 zł tygodniowo przez rok!
Skorzystaj z promocji wakacyjnej i zabookuj najlepsze treści na wakacje!
Promocja dotyczy rocznej subskrypcji Parkiet.com.
Od czasu wynalezienia PKB zamożność świata wzrosła znacznie bardziej, niż sugeruje ten wskaźnik
Aby rozumieć ekonomię, nie wystarczy znać jej fundamenty, trzeba też znać jej niuanse – napisał w 2009 r. w jednym ze swoich ostatnich artykułów Paul Samuelson, jeden z najbardziej wpływowych ekonomistów drugiej połowy XX w. Gdyby wszyscy adepci nauki potraktowali tę prawdę poważnie, znacznie rzadziej słyszelibyśmy o PKB. Pomijanie niuansów jest bowiem istotą tego wskaźnika, mającego syntetycznie ujmować aktywność w gospodarce. O tym, że PKB nie mierzy dobrobytu, który powinien być przedmiotem zainteresowania ekonomistów, tylko jakiś jeden jego aspekt, a i to robi nieprecyzyjnie, wiadomo nie od dziś. Kilka lat temu o defektach tego wskaźnika jako najpowszechniejszej miary postępu gospodarczego stało się nawet głośno za sprawą raportu grupy wybitnych akademików z noblistą Josephem Stiglitzem na czele. Nie zmieniło to jednak jak dotąd przyzwyczajeń ekonomistów, którzy nadal postrzegają gospodarkę przez pryzmat PKB, ani – przyznaję – dziennikarzy, którzy także za ważniejsze uważają informacje w postaci liczb, a nie mglistych dywagacji o niekwantyfikowalnych zjawiskach. Wciąż – jak ujął to Tomas Sedlacek – „twarde zabija miękkie: jeśli coś da się wyrazić w liczbach, to staje się twardym argumentem, który zwycięża nad tym, czego wyrazić liczbami się nie da".
6 zł tygodniowo przez rok!
Skorzystaj z promocji wakacyjnej i zabookuj najlepsze treści na wakacje!
Promocja dotyczy rocznej subskrypcji Parkiet.com.