6 zł tygodniowo przez rok!
Skorzystaj z promocji wakacyjnej i zabookuj najlepsze treści na wakacje!
Promocja dotyczy rocznej subskrypcji Parkiet.com.
Turecki prezydent Recep Tayyip Erdogan przetrwał burze, które dawno zmiotłyby Obamę czy Merkel. Można go krytykować za dyktatorskie metody, ale faktem jest jego skuteczność. Rządzi Turcją od 2003 r., wygrywa kolejne wybory i wygląda na to, że dopiero się rozkręca...
Niezależnie kto stał za niedawną próbą zamachu stanu w Turcji, przyniosła ona ogromne wzmocnienie pozycji prezydenta Recepa Tayyipa Erdogana, przeorientowanie regionalnych sojuszów, a także rynkowy wstrząs. O ile BIST100, główny indeks giełdy w Stambule, zyskał od początku roku do dnia puczu 15,5 proc., to w ciągu następnego tygodnia niemal zniwelował te zwyżki. Jest on już o 16,5 proc. niżej od kwietniowego szczytu. Ogłoszona w środę decyzja o wprowadzeniu stanu wyjątkowego jedynie przyczyniła się do pogłębienia spadków. Rentowność tureckich obligacji dziesięcioletnich przekroczyła 10 proc., podczas gdy przed puczem sięgała 8,85 proc. Agencja Standard & Poor's obcięła rating kredytowy Turcji do śmieciowego poziomu BB, co tylko podsyciło ucieczkę od tureckich aktywów. W czwartek za 1 dolara płacono rekordowe 3,097 liry. Przez pięć dni turecka waluta osłabła wobec amerykańskiej o prawie 7 proc. Była pod presją już wcześniej. Polityczne wstrząsy związane m.in. z autorytarnymi posunięciami Erdogana przyczyniły się do tego, że przez ostatnie trzy lata straciła blisko 40 proc. wobec dolara (podczas gdy np. rosyjski rubel osłabł w tym czasie do amerykańskiej waluty o blisko 50 proc.). Turcja dyszy obecnie żądzą zemsty wobec domniemanych autorów oraz inspiratorów krwawej próby puczu. Inwestorzy przygotowują się na dalsze wstrząsy.
6 zł tygodniowo przez rok!
Skorzystaj z promocji wakacyjnej i zabookuj najlepsze treści na wakacje!
Promocja dotyczy rocznej subskrypcji Parkiet.com.