Dziś europejskie rafinerie, w tym należące do PKN Orlen, osiągają wyjątkowo wysokie zyski. Sytuacja może się jednak szybko zmienić m.in. za sprawą mocnej ekspansji firm z USA, Bliskiego Wschodu i Rosji, które mają – w przeciwieństwie do was – dostęp do taniego surowca. Jak chcecie się bronić przed taką konkurencją?
Z uwagą obserwujemy trendy na globalnych rynkach, ale w moim przekonaniu nie mamy powodów do obaw. Naszą przewagą jest silna integracja aktywów, a kluczowym wyzwaniem – dalsze zwiększanie doskonałości operacyjnej. Stąd zainicjowane na przestrzeni ostatnich dwóch lat duże inwestycje w Płocku czy Litvinowie. Przewagą konkurencyjną we wspomnianych regionach jest nie tylko dostęp do własnych surowców, ale i niskie ceny energii oraz zdecydowanie mniej restrykcyjne regulacje dotyczące ochrony środowiska niż w Europie. Żeby naszą pozycję utrzymać w takim otoczeniu, stawiamy na głębszą integrację, zwiększenie elastyczności na wyzwania rynkowe i regulacyjne oraz wzrost uzysku produktów wysokomarżowych. Mocną stroną naszych rafinerii jest też dobrze rozwinięta i efektywna logistyka produktów paliwowych. Potrafimy szybko dostarczyć do klienta benzyny czy olej napędowy, przy możliwie najniższym koszcie, co jest jednym z podstawowych elementów konkurowania z importem paliw.