Gdy słucha się prezesa NBP Adama Glapińskiego, można odnieść wrażenie, że „wszystko dzieje się najlepiej na tym najlepszym z możebnych światów". Polska gospodarka rozwija się najszybciej od 2011 r., a mimo to jest w idealnej równowadze, nie widać presji płacowej ani inflacyjnej. To może być wprawdzie urzędowy optymizm, ale wielu ekonomistów przyznaje, że w polskiej gospodarce trudno właściwie znaleźć słabe punkty, a jeśli coś może pokrzyżować scenariusz szybkiego rozwoju, to czynniki zewnętrzne. Ostrzegają na przykład, że gospodarka Eurolandu nie będzie już rosła tak szybko, jak w 2017 r., wskutek czego zwolni wzrost polskiego eksportu. Pan się z tym zgadza?