Organizacja meczu o Superpuchar Hiszpanii w marokańskim Tangerze pokazała, że sprzedać można dziś wszystko. Nie pomogły protesty kibiców i piłkarzy, Barcelona i Sevilla miesiąc temu poleciały za granicę, by powalczyć o krajowe trofeum – tak jak od lat latają kluby włoskie (do Chin czy Kataru) i francuskie (Chiny, Kanada, Maroko, Tunezja, a nawet Gabon), a wkrótce pewnie niemieckie i angielskie.
Nowy Jork zaprasza
Pomysł, by poza Europą odbywał się także finał Ligi Mistrzów był więc tylko kwestią czasu. I – jak nietrudno przewidzieć – wywoła jeszcze większe kontrowersje. Hiszpańskie media cytują Jaumesa Rouresa, założyciela i szefa potężnej spółki Mediapro, pośredniczącej w sprzedaży praw telewizyjnych do najbardziej prestiżowych piłkarskich rozgrywek. Twierdzi on, że rozmowy są zaawansowane, a faworytem wyścigu jest Nowy Jork. Pierwszy taki mecz mógłby się odbyć już w 2021 roku (w najbliższych dwóch latach gospodarzami będą Madryt i Stambuł).
– Prędzej czy później do tego dojdzie, to nieuniknione. Bardziej egzotyczna jest rywalizacja o Superpuchar Europy w Tallinie – uważa Roures.
Rynek amerykański i azjatycki to setki milionów kibiców, którym nie wystarczają już wizyty ulubieńców przy okazji wakacyjnych tournée. Pragną wielkiego futbolu i spotkań o stawkę. Władze hiszpańskiej Primera Division rozumieją to doskonale, dlatego przez najbliższe 15 lat jeden mecz w sezonie będzie rozgrywany w USA: na początek Barcelona – Girona w Miami (27 stycznia).
Prawie dwa miliardy premii
UEFA nie chce być gorsza i stara się dopasować do zmieniającej się rzeczywistości. A w centrali europejskiej federacji wiedzą, jak zarabiać pieniądze. Od 2006 roku wpływy z praw telewizyjnych i sponsorskich wzrosły o 300 procent – obecnie to już 3,4 mld euro za sezon. Ukłonem w stronę nadawców była zmiana godzin rozgrywania meczów – już nie o 20.45, ale o 18.55 i 21.00 będą się rozpoczynać spotkania w fazie grupowej.
Na premie dla klubów przeznaczone zostanie 1,9 mld (o 500 mln więcej niż dotąd). Na konto triumfatora w najbardziej optymistycznym wariancie trafi 82,2 mln. Szkoda, że w tym elitarnym gronie znów zabraknie mistrza Polski.
Skończyła się reforma Platiniego, faworyzująca słabsze piłkarsko kraje, ale nie sposób całej winy zrzucić na wydłużoną ścieżkę kwalifikacji (cztery rundy zamiast trzech), bo Legia wywaliła się już na drugiej przeszkodzie, przegrywając ze Spartakiem Trnawa. Rok wcześniej uległa Astanie. Po meczach ze Sportingiem, Realem i Borussią Dortmund pozostało tylko wspomnienie. Dziś Legii nie boi się nawet mistrz Luksemburga.
Wstydliwa porażka z Dudelange stała się symbolem upadku polskiej piłki klubowej, bo do ostatniej rundy eliminacji Ligi Europy nie dobrnęły także Lech Poznań i Jagiellonia Białystok (choć przeciwników miały dużo silniejszych – z Belgii), a Górnik Zabrze, wracający na międzynarodową arenę po 23 latach przerwy, poległ w Trenczynie.
Zyskają biedni
Szansą dla polskich zespołów mogą być nowe rozgrywki. Nie wiadomo na razie, jak miałyby się nazywać, wiadomo – że wystartowałyby w 2021 roku. Nie będzie to reaktywacja Pucharu Zdobywców Pucharów, który zawieszono w 1999 roku. Raczej coś w rodzaju Ligi Mistrzów dla ubogich.
– Osiągnęliśmy porozumienie dotyczące zwiększenia liczby pucharowiczów z mniejszych i średnich federacji oraz skrócenia drogi kwalifikacji. Przeprowadziliśmy bardzo intensywną dyskusję dotyczącą problemów, z jakimi zmagają się mniejsze kluby – ogromnej i stale powiększającej się luki finansowej między czołówką a resztą. Cieszymy się, że mamy już coraz jaśniejszy obraz tego, jak będzie wyglądać nowy format rozgrywek – mówi Dariusz Mioduski, prezes Legii i wiceprzewodniczący Europejskiego Stowarzyszenia Klubów.
Projekt dostał zielone światło od UEFA. Musi go jeszcze zatwierdzić Komitet Wykonawczy, który będzie obradował 27 września w Nyonie. To podobno tylko formalność. Za trzy lata w pucharach ma brać udział 96 drużyn: 32 w Lidze Mistrzów, 32 w Lidze Europy (dotąd 48, ale UEFA chce podnieść jej prestiż) i tyle samo w nowym turnieju, którego mecze miałyby być transmitowane głównie na platformach internetowych.
Zyskają biedniejsi, ale i UEFA. W sezonie 2015/2016 jej przychody z pucharów i mistrzostw Europy we Francji wyniosły 4,6 mld euro, w kolejnym – 2,8 mld. Raport za ubiegły sezon nie został jeszcze opublikowany.
Ośmiu Polaków
Brak polskiego zespołu w ruszającej już we wtorek Champions League nie oznacza, że w jesienne wieczory nie będzie komu kibicować. Wręcz przeciwnie, można będzie usiąść wygodnie w fotelach, nie denerwując się poziomem futbolu znad Wisły i trzymając kciuki za polskich piłkarzy w zagranicznych klubach. Jest ich aż ośmiu. Robert Lewandowski dał się przekonać do pozostania w Monachium, wierząc, że nowy trener Niko Kovac poprowadzi Bayern do finału. Wojciech Szczęsny wszedł do bramki Juventusu w miejsce Gianluigiego Buffona, a upragnione trofeum ma trafić do Turynu dzięki Cristiano Ronaldo.
Łukasz Piszczek (Borussia Dortmund) i Kamil Glik (Monaco) będą rywalizować w jednej grupie z Atletico i Club Brugge. Los uśmiechnął się do Grzegorza Krychowiaka i Macieja Rybusa (obaj Lokomotiw Moskwa), którzy uniknęli europejskich potęg i zagrają z Porto, Galatasaray i Schalke. Dla odmiany Arkadiusz Milik i Piotr Zieliński (obaj Napoli) zmierzą się w grupie śmierci z Liverpoolem i Paris Saint-Germain, uchodzącym za jednego z głównych obok Manchesteru City kandydatów do odebrania pucharu Realowi. Czy ten rok będzie rzeczywiście przełomowy dla klubów sponsorowanych przez szejków?
LIGA MISTRZÓW 2018/2019 PODZIAŁ NA GRUPY
GRUPA A
Atletico Madryt
Club Brugge
Borussia Dortmund (Łukasz Piszczek)
Monaco (Kamil Glik)
GRUPA B
Tottenham
Barcelona
PSV Eindhoven
Inter Mediolan
GRUPA C
Napoli (Arkadiusz Milik, Piotr Zieliński)
Liverpool
Paris Saint-Germain
Crvena Zvezda Belgrad
GRUPA D
Porto
Galatasaray Stambuł
Lokomotiw Moskwa (Grzegorz Krychowiak, Maciej Rybus)
Schalke 04 Gelsenkirchen
GRUPA E
Bayern Monachium (Robert Lewandowski)
Ajax Amsterdam
AEK Ateny
Benfica Lizbona
GRUPA F
Olympique Lyon
Szachtar Donieck
Hoffenheim
Manchester City
GRUPA G
CSKA Moskwa
Real Madryt
Roma
Viktoria Pilzno
GRUPA H
Juventus Turyn (Wojciech Szczęsny)
Young Boys Berno
Manchester United
Valencia
Faza grupowa
od 18 września do 12 grudnia.
1/8 finału
12, 13, 19, 20 lutego i 5, 6, 12, 13 marca.
Ćwierćfinały
9–10 i 16–17 kwietnia.
Półfinały
30 kwietnia–1 maja i 7–8 maja.
Finał
1 czerwca na stadionie Wanda Metropolitano w Madrycie.