Niemiecki indeks DAX niedawno wspiął się na tegoroczny szczyt i wygląda na to, że może zyskać jeszcze więcej. Wiele innych zachodnioeuropejskich indeksów giełdowych zyskiwało w ostatnich tygodniach, wychodząc na najwyższe poziomy od wielu miesięcy, i to pomimo wszystkich politycznych oraz gospodarczych czynników ryzyka, które wciąż dają o sobie znać. Skąd się wziął taki optymizm na rynkach?
To wygląda naprawdę zadziwiająco, że rynki są tak odporne i mają się tak dobrze przy tak niepokojących nagłówkach w gazetach. Musimy sobie jednak uświadomić, że te nagłówki często niewiele się liczą dla spółek i dla całej gospodarki. Kwestia Brexitu nie będzie wywierała realnego wpływu na rynki prawdopodobnie przez rok lub dłużej, a dla większości Europy nie jest ona aż tak wielkim problemem. Mamy irytujące epizody, takie jak kłopoty z podpisaniem umowy o wolnym handlu pomiędzy UE a Kanadą (CETA), ale dla codziennego życia spółek to naprawdę ma niewielkie znaczenie. Liczy się to, że prognozy przychodów idą lekko w górę, wskaźniki koniunktury PMI nie wypadają źle, a globalna sytuacja gospodarcza nie tworzy niekorzystnego środowiska dla firm. Europa jest więc w lepszej kondycji, niż można by pomyśleć, patrząc na nagłówki w gazetach.