Reklama

Trump przekracza Rubikon

O ile interwencja amerykańska w Iranie była spodziewana przez rynek, o tyle śmierć ajatollaha Ali Chameneiego już nie.

Publikacja: 09.03.2026 06:00

Mateusz Chrzanowski, analityk Noble Securities

Mateusz Chrzanowski, analityk Noble Securities

Foto: parkiet.tv

Utrata Najwyższego Przywódcy oraz szeregu najważniejszych liderów Islamskiej Republiki Iranu doprowadziła do obaw o nadmierną eskalację na Bliskim Wschodzie. Abstrahując jednak od kwestii irańskiej, która w długim terminie może mieć istotny wpływ m.in. na rynek ropy, ruch Amerykanów pokazał światu, że pogłoski o śmierci hegemona są przedwczesne.

Kolejna koronkowa akcja w wykonaniu amerykańskich sił zbrojnych. Tym razem nie mówimy o Wenezueli – państwie praktycznie upadłym – ale o Iranie, który mimo międzynarodowej izolacji był znacznie bardziej poukładanym i sprawnym państwem. W końcu nie bez powodu rozwój pocisków balistycznych czy zdolności nuklearnych budził obawy Izraela. Tym bardziej zatem robi wrażenie, z jaką łatwością USA poradziły sobie z oporem irańskiego wojska. Unieszkodliwienie obrony przeciwlotniczej, zdolności ofensywnych czy eliminacja przywódców politycznych nastąpiła niemalże natychmiast. Cała operacja potwierdziła sprawczość Stanów Zjednoczonych i dała myślenia innym krajom na świecie.

Przede wszystkim jednak warto spojrzeć na zachowanie Rosji i Chin.

Z jednej strony niedawny rywal w wyścigu zbrojeń, zaś z drugiej pretendent do przejęcia globalnego tronu. Zarówno w jednym, jak i drugim przypadku reakcja na demonstrację amerykańskiej siły była taka sama – kompletna cisza. Od momentu wybuchu wojny na Ukrainie pozycja Rosjan w jakimkolwiek konflikcie zbrojnym spadła niemalże do zera. Porażkę odniesiono zarówno w kontekście konfliktu armeńsko-azerskiego, Syrii, Wenezueli, jak i utracono kontrolę nad sytuacją w Afryce. Wsparcie Rosjan stało się bezwartościowe w międzynarodowym teatrze działań. Również Chiny pokazały, iż mimo prężenia muskułów i wielkiej ofensywy handlowej – niewiele mają do zaoferowania w momencie konfliktu konwencjonalnego. Mogą zaoferować wsparcie, wsparcie logistyczne, ale koniec końców ich partnerzy pozostają samotni w starciu z brutalną siłą USA. Siłą, która przez lata była pielęgnowana, ale często wykorzystywana w ograniczonym stopniu.

W ostatnich miesiącach jednak widać przełom. Amerykanie są świadomi własnych atutów i będą je wykorzystywać bezapelacyjnie do samego końca. Końca globalnego ładu, który znamy od lat bądź roli USA jako hegemona, będącego w stanie rozdawać karty na całym świecie.

Reklama
Reklama

Tak czy inaczej na dziś, trudno znaleźć państwo mające zasoby wystarczające do stanięcia w bezpośrednie szranki z USA.

Okiem eksperta
Zmiana warty na rynku amerykańskim?
Materiał Promocyjny
Dane zamiast deklaracji. ESG oparte na faktach
Materiał Promocyjny
Bezpieczeństwo to nie dodatek. To fundament systemu płatności
Okiem eksperta
Bliski Wschód dał pretekst do korekty
Okiem eksperta
„Epicka furia” na rynku surowców energetycznych
Materiał Promocyjny
Partnerstwo na rzecz życzliwości – wspólne działanie ponad branżami
Okiem eksperta
Iran to raczej pretekst do korekty niż końca hossy
Materiał Promocyjny
Jak osiągnąć sukces w sprzedaży online? Rozwijaj logistykę z Abonamentem dla firm na paczki
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama