Reklama

Pahlavi wróci na tron? Irańczycy go chcą, ale Trump się waha

Irański reżim został w ostatnich dniach bardzo wykrwawiony i osłabiony. Wciąż jednak ma przewagę nad pozbawioną broni opozycją. Kreślone są ją już wizje nowego Iranu, który byłby lepiej rządzony i żył w pokoju z innymi krajami regionu.

Publikacja: 06.03.2026 06:00

Pahlavi wróci na tron? Irańczycy go chcą, ale Trump się waha

Foto: REUTERS/Pedro Nunes

Z tego artykułu się dowiesz:

  • Jakie są najnowsze wydarzenia wpływające na osłabienie irańskiego reżimu?
  • Co sądzą Irańczycy o możliwości powrotu monarchy z dynastii Pahlavich?
  • Jakie historyczne i społeczne konteksty wpływają na aktualne nastroje w Iranie?
  • Jaka jest postawa międzynarodowa wobec potencjalnej zmiany władzy w Iranie, zwłaszcza w kontekście amerykańskiej polityki?

„Niestety musiałem tydzień temu wyjechać z Dubaju do Europy, więc ominęły mnie darmowe irańskie fajerwerki i naraziłem się na większe niebezpieczeństwo. Biorąc pod uwagę skalę przestępczości w Europie, Dubaj jest statystycznie bezpieczniejszy, nawet przy latających pociskach. Nie mogę się doczekać powrotu” – zatweetował Paweł Durow, rosyjski miliarder będący twórcą komunikatora Telegram. Z jego tweetem kontrastowała postawa spanikowanych turystów oraz influencerek, których wojna zastała w Dubaju, a także wstrząsy na globalnych rynkach. Iran w ciągu 48 godzin od amerykańsko-izraelskiego ataku zbombardował więcej krajów arabskich niż Izrael w ciągu ostatnich 78 lat, uderzając m.in. w saudyjską i katarską infrastrukturę energetyczną, w luksusowe hotele  i lotnisko w Dubaju, a nawet w  swój własny tankowiec z „floty cienia”. Choć państwa regionu wiele różni, to niemal wszystkie zjednoczyły się w gniewie na irański reżim.

Czytaj więcej

Globalna recesja z powodu blokady Cieśniny Ormuz? Ekonomiści studzą obawy

Oczywiście Iran sam też przyjął mnóstwo ciosów. Już w pierwszym, sobotnim uderzeniu, stracił swojego najwyższego przywódcę ajatollaha Alego Chamanei oraz wielu generałów – co tłumy opozycyjnie nastawionych Irańczyków uczciły radosnym świętowaniem na ulicach. Radość połączyła ich z Izraelczykami oraz Syryjczykami. W kolejnych dniach amerykańskie oraz izraelskie lotnictwo korzystało ze swojej dominacji w powietrzu, by bombardować kolejne cele. To osłabiało irańską zdolność do odwetu. – Liczba wystrzeleń irańskich rakiet spadła o 86 proc. w porównaniu z pierwszym dniem wojny, w tym o 23 proc. w ciągu ostatnich 24 godzin. Liczba startów dronów zmniejszyła się o 73 proc. – mówił w środę gen. Dan Cain, amerykański szef Połączonych Sztabów. „The New York Times” donosił, że irański wywiad przekazał CIA ofertę rozejmu. Administracja Trumpa była natomiast krytykowana, że nie ogłosiła wyraźnych celów wojny. Po co miałaby jednak je ogłaszać? Zapewne gdzieś w zaciszach gabinetów planowano już od dawna jak ma wyglądać nowy Iran...

Foto: Parkiet

Reklama
Reklama

Szach w grze

Zdarzenia z ostatnich tygodni po raz kolejny pokazały, że spora część ekspertów myliła się co do sytuacji w Iranie, patrząc na nią przez ideologiczne klisze i treści podręczników sprzed czterech dekad. Gdy z Iranu napływały filmy pokazujące wielotysięczne demonstracje, podczas których niesiono flagi tego kraju sprzed 1979 r. oraz skandowano „Niech żyje szach!” i „Pahlavi wróci! To ostatnia bitwa!”, eksperci przekonywali, że Cyrus Reza Pahlavi (syn obalonego w 1979 r. szacha) „ma w Iranie niewielkie poparcie”, a Irańczycy nie chcą powrotu monarchii i wciąż boją się nieistniejącego od 47 lat Savaku, czyli tajnej policji jego ojca. Tymczasem irańskie media społecznościowe były od dawna zalewane nostalgicznymi obrazkami i filmami pokazującymi modernizujący się Iran z czasów szacha Mohammada Rezy Pahlaviego (panującego w latach 1941-1979). Rewolucja islamska z 1979 r. jest już głównie wspominana jako moment, w którym kraj został opanowany przez sponsorowanych z zagranicy terrorystów, którzy doprowadzili naród do nędzy. Irańczycy są świadomi, że pod koniec rządów szacha Iran miał PKB na głowę dwa razy wyższe od południowokoreańskiego, a obecnie ma ponad trzykrotnie niższe niż Korea Południowa i nieco niższe niż Egipt. Straszenie przez irańską propagandę powrotem szacha sprawiło jedynie, że jeszcze więcej Irańczyków skandowało jego nazwisko podczas demonstracji. Izraelski dziennik „Haaretz” twierdził, że poparcie dla Pahlaviego zostało zbudowane przez sieć botów w internecie. Gdy jednak w Iranie podczas demonstracji zablokowano internet, wejścia na witryny i profile związane z szachem spadły o 90 proc. Poparcie dla szacha wewnątrz Iranu było więc autentyczne. Co więcej tysiące ludzi ryzykowało tam życie, by domagać się jego powrotu.

Foto: Parkiet

Przeciwko Pahlaviemu działa jednak wpływowe lobby związane z Mudżahedinami Ludowymi (MEK), czyli organizacją kierowaną przez Marjam Radżawi. To dawna grupa terrorystyczna, łącząca w swojej doktrynie marksizm z szyickim islamem, która o dziwo zyskała poparcie szeregu amerykańskich republikanów, w tym byłego burmistrza Nowego Jorku Rudolpha Giulianiego. Próby „podłączenia” się przez MEK do ostatniej fali irańskich demonstracji opozycyjnych skończyły się jednak fiaskiem. Nawet studenci – tradycyjnie podatni na lewicowe ideologie – wznosili hasła zrównujące sekciarzy z MEK i komunistów z islamskimi mułami.

Zachodni obserwatorzy często robią też błąd, postrzegając Iran jako kraj nadal konserwatywnie islamski. Tak się akurat składa, że muzułmanie przyjeżdżający do Iranu z Europy dziwią się, że tak wielu zwykłych ludzi nie przestrzega tam postu w trakcie Ramadanu. Sondaż przeprowadzony w 2020 r. przez badaczy z uniwersytetów w Utrechcie i Tilburgu wskazuje, że wówczas tylko 32 proc. Irańczyków wskazywało, że są szyickimi muzułmanami. Iran jest więc krajem islamskim jedynie w około 30 proc. Więcej Irańczyków nie jest związanych z żadną zorganizowaną religią, a coraz większą popularność zdobywa tam zoroastryzm (tradycyjna perska wiara) i chrześcijaństwo. Można zaryzykować twierdzenie, że po 47 latach od rewolucji islamskiej, więcej Irańczyków wierzy w szacha niż w Allaha. Czas więc pomyśleć, co Pahlavi może zaproponować Iranowi.

Czytaj więcej

Spółki z GPW o Bliskim Wschodzie. Czy jest się czego bać?

Powrót na rynki?

Program ekonomiczny pretendenta do tronu wydaje się obecnie być mglisty. Wiadomo, że zapowiada on przyjazne stosunki z wszystkimi krajami z regionu. Zniesienie sankcji oraz współpraca ekonomiczna z USA, Izraelem i arabskimi monarchiami ma ożywić gospodarkę po rządach reżimu. W 2025 r. Pahlavi przedstawił Plan dla Irańskiego Dobrobytu. Przewiduje on, że pierwsze 180 dni od obalenia dyktatury ajatollahów obejmą przywrócenie stabilności gospodarki. Powiązane z reżimem organizacje kontrolujące wiele sektorów gospodarki mają zostać sprywatyzowane. Kolejne 2-3 lata ma zająć budowa instytucji demokratycznych. Ma to być podstawą do powrotu Iranu na rynki międzynarodowe. Nowe rządy mają przyciągać inwestycje zagraniczne i lepiej gospodarować bogactwami naturalnymi kraju. Iran przestanie też topić miliardy dolarów na wsparcie dla Hamasu, Hezbollahu, irackich szyickich milicji czy Hutich. Bierzmy też jednak pod uwagę, że jeśli dojdzie do zmiany władzy w Iranie, to nowa ekipa będzie rządziła krajem dotkniętym kryzysem i osłabionym przez wojnę. Nie należy więc spodziewać się szybkiego cudu gospodarczego, ale już samo obalenie obecnego reżimu może być zmianą na lepsze.

Reklama
Reklama

Foto: Parkiet

– Nie zależy mi na byciu królem lub prezydentem. Mogę być jednak przejściowym liderem – zapewniał Cyrus Reza Pahlavi w niedawnej rozmowie z Fox News.

Prezydent USA Donald Trump nie jest jednak przekonany, by władzę nad Iranem przekazywać Pahlaviemu. We wtorek podczas konferencji prasowej po spotkaniu z niemieckim kanclerzem Merzem, stwierdził, że Pahlavi to „bardzo miły człowiek”, ale że wolałby „kogoś popularnego z wewnątrz”. Przypomniał, że w 2003 r. USA zbyt pochopnie przeprowadziły czystki wśród funkcjonariuszy dawnego irackiego reżimu, co przyczyniło się do zaostrzenia wojny i powstania Państwa Islamskiego. Czym innym byłoby jednak  oparcie się przez nowe władze na dotychczasowych średnich  kadrach urzędniczych, policyjnych i wojskowych, a czym innym postawienie na czele Iranu kogoś, kto był dotychczas reżimowym dygnitarzem. Irańczycy najprawdopodobniej odrzuciliby nawet przekazanie władzy reżimowemu „reformiście”. Wszak ryzykowali życie domagając się powrotu szacha. Nie skandowali nazwiska żadnego innego lidera opozycji, bo tych liderów poza Pahlavim (i sekciarzami z MEK) nie ma.

Po kilku dniach nalotów Korpus Strażników Rewolucji oraz milicja basidżi zaczęły się chronić w szkołach i szpitalach, licząc na to, że tam nie zostaną zbombardowani. Liczbę zabitych wśród funkcjonariuszy resortów walczących z opozycją szacowano na 2 tys. osób. Jak na skalę zatrudnienia w tych resortach, to wciąż mało. Obrońcy reżimu mają wciąż przewagę nad opozycją, bo są uzbrojeni. Gdyby opozycja dostała broń od Amerykanów, upadek reżimu przyspieszyłby.  – Irańczycy są naszymi żołnierzami na miejscu – stwierdził wpływowy republikański senator Lindsey Graham. Czy ci żołnierze dostaną broń?

Co się stanie z ogromnym majątkiem najwyższego przywódcy?

Ajatollah Ali Chamenei, najwyższy przywódca Iranu, został zabity w izraelskim ataku lotniczym w swojej rezydencji w Teheranie, w sobotę 28 lutego. Przyjmował wówczas u siebie na śniadaniu szereg generałów i ministrów. Zginęła również duża część jego rodziny, ale nie było pewności co do losu jego syna Modżtaby. (Pojawiały się niepotwierdzone doniesienia o jego śmierci, a potem o jego wyborze na nowego najwyższego przywódcę. Wybór miał być oficjalnie ogłoszony po pogrzebie Alego Chamenei, a Izrael zapowiadał, że zlikwiduje każdego, kto zostanie nowym najwyższym przywódcą). Pojawiła się też niepewność, co do tego, co stanie się z majątkiem Chameneiego szacowanym na 100 mld – 200 mld USD. Jeśli Modżtaba zginie (lub już zginął), to kto go przejmie? Według różnych ocen z ostatnich lat, fundusze powiązane z Chameneim były przechowywane na rachunkach bankowych w Wenezueli, Zjednoczonych Emiratach Arabskich, Syrii, Francji, Wielkiej Brytanii oraz w kilku krajach afrykańskich. Znaczna część majątku miała zostać zgromadzona za pośrednictwem podmiotów kontrolowanych przez państwo, nadzorujących infrastrukturę i sektor nieruchomości w Iranie. Majątek najwyższego przywódcy mógł być ponad dwukrotnie większy niż całkowita wartość irańskiego eksportu ropy naftowej w 2025 r. Bogactwo to miało być m.in. generowane poprzez inwestycje w złoto i diamenty, pakiety kontrolne w spółkach telekomunikacyjnych i naftowych oraz fundusze venture capital. Pieniądze te przechodziły przez dziesiątki organizacji „charytatywnych”. Znaczna część fortuny jest związana z Setad, konglomeratem gospodarczym działającym pod zwierzchnictwem najwyższego przywódcy. Początkowo powołany do zarządzania porzuconymi nieruchomościami, Setad przekształcił się w rozległe przedsiębiorstwo, oskarżane przez krytyków o systematyczne konfiskowanie domów, mieszkań i ziemi. Te konfiskaty dotykały nie tylko sympatyków opozycji oraz przedstawicieli mniejszości etnicznych. Irańczycy, którzy nie byli w stanie natychmiast udowodnić prawa własności, ryzykowali eksmisję, po czym ich nieruchomości włączano do portfela konglomeratu. HK

Ekonomiczne korzenie fali protestów w Iranie

 Fale protestów przetaczały się przez Iran na przełomie lat 2009 i 2010 (po sfałszowanych wyborach prezydenckich), w latach 2011-2012, a od 2016 r. praktycznie co roku. Większość z nich miała podłoże ekonomiczne. Buntowała się głównie młodzież, ze względu na kiepską sytuację gospodarczą kraju. Obecne protesty zostały natomiast zainicjowane przez kupców, protestujących przeciwko ciągłej utracie wartości przez irańską walutę – riala. 6 stycznia czarnorynkowy kurs (według witryny bonbast.com) wynosił rekordowe 148 250 tomanów za 1 USD. (1 toman to 10 riali.) W tym tygodniu przekroczył on 172 000 tomanów. Irańska waluta stała się rekordowo słaba, ale zapewne to jeszcze nie koniec jej przeceny. Spadki wyraźnie przyspieszały w ostatnich latach. Na początku 2025 r. kurs sięgał „tylko” 81 750 tomanów, w styczniu 2021 r. 26 150 tomanów, a w styczniu 2016 r. nieco ponad 34 000 tomanów. Inflacja konsumencka w Iranie wyniosła w październiku 2025 r., według oficjalnych danych, 48,6 proc. i była najwyższa od maja 2023 r. Ceny wielu podstawowych produktów rosły jednak o wiele szybciej. Na przykład we wrześniu 2024 r. za 1 płaski chleb płacono około 500 tomanów, a rok później już 20 000 tomanów. Powodem niezadowolenia społecznego są również przerwy w dostawach energii elektrycznej (w kraju dysponującym bardzo dużymi złożami ropy i gazu) oraz problemy z dostępem do wody. Latem irańskie władze poważnie rozważały kwestię przeniesienia stolicy i ewakuowania mieszkańców Teheranu, gdyż wysycha główny zbiornik wodny zaopatrujący tę metropolię. Irański rząd odpowiedział na wzbierającą falę gniewu społecznego ogłoszeniem pakietu stymulacyjnego, w ramach którego każdy Irańczyk ma dostawać miesięcznie po 1 mln tomanów, czyli po mniej niż 7 USD. Jednocześnie zapowiedziano ujednolicenie kilku urzędowych kursów wymiany waluty, co może skutkować podwyżkami cen w sklepach o 20-30 proc. Ta decyzja dodatkowo rozwścieczyła zwykłych Irańczyków. Gdy wyszli oni na ulicę, reżim odpowiedział siłowym stłumieniem protestów. Zginęły tysiące Irańczyków. Niektóre szacunki mówiły nawet o ponad 30 tys. zabitych demonstrantów. HK

Gospodarka światowa
Huśtawka nastrojów na rynkach. Od ostrej paniki po nadzieję i odbicie
Materiał Promocyjny
Arabia Saudyjska. W krainie gościnności
Materiał Promocyjny
Nowy luksus zaczyna się od rozmowy. Byliśmy w showroomie EXLANTIX w Warszawie
Gospodarka światowa
Ostra wyprzedaż na giełdach. Krach w Korei
Gospodarka światowa
Globalna recesja z powodu blokady Cieśniny Ormuz? Ekonomiści studzą obawy
Materiał Promocyjny
Partnerstwo na rzecz życzliwości – wspólne działanie ponad branżami
Gospodarka światowa
Saxo Bank ma nowego właściciela
Materiał Promocyjny
Jak osiągnąć sukces w sprzedaży online? Rozwijaj logistykę z Abonamentem dla firm na paczki
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama