Na Catalyst zawsze należy ostrożnie wyciągać wnioski, ze względu na relatywnie niewielką płynność rynku wtórnego obligacji. Ale powtarzanie pewnych obserwacji i odpowiednio duża próba mogą informować obserwatorów o zachodzących tendencjach. Błędem byłoby tylko przywiązywanie zbyt dużej wagi do osiągniętych wyników wyrażonych cyframi.
Przed dwoma laty, a więc krótko po wybuchu covidowej paniki na rynkach, która z opóźnieniem przeniosła się na Catalyst, konstatowaliśmy w „Parkiecie", że inwestorzy obawiali się wszystkich obligacji w jednakowym stopniu, bez względu na ich termin zapadalności. Rentowność rocznych, dwuletnich i trzyletnich papierów tych samych emitentów plasowała się na zbliżonych poziomach. Pod koniec wakacji 2020 r. sytuacja wróciła do „normy" i dłuższe papiery zaczęły dawać nieco wyższą rentowność, rzędu 0,2 pkt proc., czasem 0,5–0,6 pkt proc. za dwa lata różnicy w zapadalności.