W trzy dni (17–19 lipca) Murapol otrzymał wezwania do przedterminowego wykupu notowanych na Catalyst obligacji o wartości 2,62 mln zł. To zapewne dopiero część wezwań, które otrzyma, bo w tej chwili skup obligacji z rynku poniżej nominału i składanie wezwań do przedterminowego wykupu to sposób na zarobienie szybkich pieniędzy w stosunkowo mało ryzykowny sposób. Dlaczego?
W czerwcu opisywaliśmy w „Parkiecie" przyczyny nagłego spadku notowań obligacji Murapolu na Catalyst. Za główną przyczynę można uznać publikację artykułu w „Dzienniku Gazecie Prawnej", której autor – Artur Sierant, powszechnie ceniony analityk – sugerował, że dzięki zabiegom księgowym Murapol wykazywał wyższe zyski, niż faktycznie osiągał z podstawowej działalności. Miało to o tyle istotne znaczenie, że bez tych zysków kapitał własny dewelopera byłby niższy, a relacja wskaźnika dług netto/kapitał własny wyższa, prawdopodobnie powyżej kowenantów opisanych w warunkach emisji obligacji. Na publikację artykułu (pod koniec maja) nałożyła się nerwowa atmosfera wśród inwestorów indywidualnych (GetBack) oraz informacje płynące z samego Murapolu, który zdecydował się na sprzedaż – ze stratą – kupionych niewiele wcześniej pakietów akcji Polnordu i Skarbca, wycofał się też z zamiaru objęcia akcji Widzewa, sprzedał grunty w Berlinie wraz z projektem deweloperskim. Wszystko łącznie mogło być interpretowane jako gorączkowe poszukiwanie środków finansowych. W efekcie notowania dwóch serii – MUR0220 i MUR0320 – spadły nawet do 70 proc. wartości nominalnej.