Kupujący obligacje oszczędnościowe wspierają – choć w umiarkowanym stopniu – wydatki budżetowe, nie zawsze, jak wiadomo choćby z afery samolotowej, racjonalne, natomiast finansowanie przedsiębiorstw to z reguły rzeczywista inwestycja w rozwój gospodarczy. Odrzucając te względy i zostawiając czysty pragmatyzm stopy zwrotu, obligacje oszczędnościowe, których oprocentowanie opiera się o inflację, prezentują się w tym momencie – w teorii – lepiej niż korporacyjne, których oprocentowanie oparte jest o stawki WIBOR. Pięcioletnie kontrakty IRS na stopę procentową „wyceniają" średni WIBOR w tym okresie na 1,72 proc., czyli nawet poniżej bieżącej wartości WIBOR-u 6M (1,79 proc.). Wyceniają w cudzysłowie, ponieważ więcej jest w tych przewidywaniach prób zabezpieczenia pozycji w obligacjach skarbowych, których rentowność gwałtownie spada w ostatnich tygodniach, niż dyskontowania poczynań Rady Polityki Pieniężnej.