Branża budowlana może zostać dotknięta przez kryzys tak samo mocno jak wszystkie inne, ale raczej nie w tym samym czasie. Firmy budowlane (obecne na Catalyst) zgodnie raportowały, że mimo organizacyjnych utrudnień prace budowlane nie zostały zatrzymane i postępują zgodnie z harmonogramem, nie wykluczając jednak opóźnień, jeśli zabrakłoby materiałów lub z powodu absencji pracowników. Lecz w przeciwieństwie do innych branż firmy budowlane nie raportują zmniejszonej sprzedaży. Po prostu realizują wcześniej zawarte kontrakty i w miarę możliwości podpisują nowe. Jeśli kontraktów zabraknie – np. w budownictwie wielorodzinnym, gdyby deweloperzy zaczęli opóźniać realizację kolejnych projektów – to w dalszej perspektywie. Na razie jednak do tego nie doszło i nie wiadomo, czy dojdzie. Dlatego wydaje się, że to branża budowlana jest jedną z najlepiej chronionych przed gospodarczymi skutkami epidemii.
Uporządkowane bilanse
Szczęście w nieszczęściu, że stan epidemii ogłoszono w I kwartale. Przed końcem roku firmy budowlane rozliczają zrealizowane w ciągu roku kontrakty. Do kasy spółek spływają należności i wpłacone kaucje, nadwyżki trafiają na spłatę bieżących kredytów, potrzeby finansowe chudną, a stan gotówki puchnie. Z tego powodu co roku obserwujemy, jak w IV kwartale rośnie saldo środków pieniężnych i – w konsekwencji – spada też zadłużenie netto, niekiedy nawet do ujemnych poziomów. Innymi słowy, pandemię ogłoszono w najlepszym – pod względem płynności – okresie dla firm budowlanych. Choć warto zwrócić uwagę, że w 2019 r. w Erbudzie i Pekabeksie sezonowa prawidłowość została zachwiana – gotówki wprawdzie przybyło, ale mniej niż w poprzednich latach, a dług netto wzrósł w porównaniu z końcem III kwartału. Poproszone o wyjaśnienie tej sytuacji spółki nie udzieliły odpowiedzi do zakończenia pracy nad niniejszym tekstem, trudno jednak zarzucać ich władzom, że w końcówce ub.r. nie przygotowywały się do nadchodzącego spowolnienia. Wszak wówczas nic nie wskazywało na nadejście recesji i jeśli w firmach uznano, że warto zainwestować środki w zwiększenie skali działalności, trudno się takim decyzjom dziwić.
Spokój z obligacjami
Inwestorów – obok informacji o niezakłóconych pracach budowlanych – powinna uspokoić także informacja o braku obligacji zapadających w 2020 roku. Notowane obligacje Dekpolu, Erbudu i Unibepu zapadają dopiero w 2021 r., a i w tej kwestii firmy polegają na inwestorach instytucjonalnych, przy czym 80 proc. obligacji Erbudu trafiło do portfela jednego z funduszy emerytalnych, co jest obecnie zaletą – OFE nie muszą zmagać się z presją płynności wywieraną przez wycofujących pieniądze klientów. W przypadku Pekabeksu papiery dłużne stanowią tylko uzupełnienie źródeł finansowania, a z ich spłatą firma zmierzy się dopiero w czerwcu 2022 roku i jest szansa, że do tego czasu Covid-19 będzie już tylko wspomnieniem.
Mimo to obligacje firm budowlanych notowane są na Catalyst poniżej wartości nominalnych. Jednak w tym wypadku nie chodzi o dyskontowanie wyższego ryzyka kredytowego, ale raczej o dostosowanie rentowności (wcale nie najwyższej) do obniżonych stawek WIBOR. Przypomnijmy: stawki WIBOR spadły o 1 pkt proc. w następstwie dwóch ostatnich decyzji Rady Polityki Pieniężnej o obniżkach stóp. W pewnym uproszczeniu oznacza to, że utrzymanie rentowności obligacji na poziomie sprzed obniżek wymaga spadku wyceny obligacji o 1 pkt proc. na każdy rok przypadający do wykupu.