To prawda, że pandemia złapała wielu deweloperów „na wykroku" – rekordowa, a w każdym razie wyraźnie wyższa niż kilka lat wcześniej „produkcja" mieszkań znajdowała nabywców mimo rosnących cen, co pozwalało utrzymać marże, generować gotówkę i wypłacać niebagatelne kwoty dywidend.
Dobre warunki sprawiły, że część deweloperów zaczęła mniej konserwatywnie niż do tej pory podchodzić do wskaźników zadłużenia i płynności, ale nie znaczy to wcale, że deweloperzy obecni na Catalyst zadłużali się na potęgę. Przeciwnie – między grudniem 2018 i grudniem 2019 r. średnia wartość długu netto spadła z 0,34x kapitału własnego do 0,31x (czyli o blisko 8,5 proc.). Choć sześciu deweloperów zwiększyło poziom lewarowania, niekiedy znacząco, to dziesięciu innych go zmniejszyło. Deweloperzy różnią się poziomem zlewarowania, warto jednak odnotować, że w żadnym wypadku nie można go uznać za wysoki.