Reklama

Małe emisje: Bez weksli, ale wciąż ciekawie

Rynek tzw. małych emisji publicznych, których dokumenty nie podlegają zatwierdzeniu przez KNF, rozkwitł w drugiej połowie 2020 r. i nie ma żadnych podstaw, by sądzić, że w kolejnym roku sytuacja ulegnie zmianie.
Małe emisje: Bez weksli, ale wciąż ciekawie

Foto: Fotorzepa/Grzegorz Psujek

W minionym roku wartość tego rodzaju emisji sięgnęła 110 mln zł, a wartość zapisów była niemal równa ofercie (co nie znaczy, że wszystkie emisje się udały – w niektórych pojawiały się nadsubskrypcje). Inwestorzy powinni jednak pamiętać – małe emisje (do 10 mln zł) to najsłabiej spłacana część rynku, ryzyko utraty środków jest w tym przypadku najwyższe. W dodatku obligacje z tego rodzaju emisji rzadko trafiają na Catalyst, gdzie progiem jest 5 mln zł. Niektórym emitentom wcale to nie przeszkadza, kontakt z rynkiem publicznym oznacza konieczność publikacji sprawozdań finansowych, raportów bieżących i czasem niechcianego rozgłosu. Wśród firm, które przeprowadzały tego typu emisje w 2020 r., znajdziemy spółki założone kilka miesięcy wcześniej, firmę, która zbudowała wielopiętrową strukturę holdingową powiązaną kapitałowo i osobowo czy wreszcie firmę, której celem emisji jest odkupienie nieruchomości od głównego akcjonariusza. Są też przykłady spółek, których wskaźniki zadłużenia czy płynności dalece wykraczają poza standardy rynku kapitałowego.

Teraz kwartalna e‑prenumerata z rabatem 34%!

Obserwuj świat finansów i bądź gotowy na codzienne decyzje biznesowe.

Subskrybuj i zyskaj dostęp do aktualnych i sprawdzonych informacji, wnikliwych analiz, komentarzy ekspertów, prognoz i zestawień publikowanych wyłącznie w "Parkiecie".

Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama