Obecnie rentowność 10-letnich papierów dobija do 1,7 proc., to jest poziomu najwyższego od początku kwietnia, ale 2020 r. A w ciągu trzech miesięcy rentowność 10-letnich obligacji wzrosła z 1,14 do 1,68 proc. – o 54 pkt bazowe.
Przecena obligacji – jak wspomniano – przełożyła się na wyniki posiadających je w portfelu funduszy. W skali trzech miesięcy (czyli od czasu, gdy rentowności zaczęły odbijać po osiągnięciu dołka) wszystkie fundusze tej kategorii są na minusie, przy czym straty sięgają od 0,7 do 2,8 proc. Co ważne, największe straty w tym okresie zanotował Generali Obligacje Aktywny. Fundusz, który w skali roku wciąż może pochwalić się najwyższą stopą zwrotu (+5,9 proc.), opierał swój portfel na długoterminowych obligacjach skarbowych i gwarantowanych przez Skarb Państwa papierach Polskiego Funduszu Rozwoju, przy czym w tym wypadku naprawdę oznacza to papiery zapadające w latach 2027–2030, czyli te najbardziej podatne na wahania wyceny. Agresywna strategia opłacała się do czasu, kiedy rentowności obligacji spadały. Przy czym – ponieważ obecnie rentowności są już wyższe niż rok temu, do wypracowania rocznej stopy zwrotu nie wystarczyło po prostu trzymanie obligacji – zarządzający funduszem musiał udanie zarządzać swoimi pozycjami i zwiększać je w okresie korekt oraz redukować, kiedy rentowności osiągały dołek. Jednak tego rodzaju strategia niesie też ryzyko pomyłki.