Spadki cen akcji w ostatnich dniach nie mają już gwałtownego charakteru. Przy niższych obrotach ceny zniżkują, w wyniku podaży ze strony inwestorów przekonanych coraz bardziej o nieuchronności bessy i braku szans na odbicie w najbliższej przyszłości. Niskie obroty wskazują na ograniczony udział inwestorów instytucjonalnych. Trudno się oprzeć wrażeniu, że mamy aktualnie koncentrację negatywnych informacji o rynku. Wyraża się to przede wszystkim w pogorszeniu wskaźników makroekonomicznych oraz obawach o przyszłoroczny budżet. Sama kulminacja walki wyborczej jest istotnym czynnikiem do złej koniunktury giełdowej. Na uwagę zasługuje także postawa funduszy emerytalnych, które we wrześniu zmniejszyły swoje zaangażowanie w akcje. Było to wynikiem zarówno spadków akcji w portfelach jak również sprzedawania części akcji. Te działania przyczyniły się więc do wrześniowych spadków. W dłuższym okresie jednak należy oczekiwać wzmożonego zaangażowania funduszy. Zwiększenie udziału akcji w portfelach o 3 pkt. proc. Oznacza popyt w postaci 220 mln zł. Koncentracja negatywnych informacji o rynku może stanowić dobra okazję do akumulacji. Należy sadzić, że sytuacją przełomową na rynku będzie dzień dopuszczenia akcji pracowniczych TP S.A. do obrotu giełdowego. Oznacza to, że na początku listopada powinien wystąpić dołek. Możliwe jest jednak wyprzedzenie tej daty już po zakończeniu wyborów prezydenckich. Tak więc jesteśmy coraz bliżej poprawy koniunktury. W takiej sytuacji najlepszą postawą jest nieuleganie przesadnie negatywnej ocenie rynku.
Na najbliższych sesjach nie można jednak wykluczyć dalszych spadków indeksów. Na sesji dzisiejszej spodziewamy się stabilizacji notowań.