Mimo, iż na kilku ostatnich sesjach mamy do czynienia z lekkim odbiciem (stabilizacją), to obserwując notowania wybranych spółek można nie odnieść takiego wrażenia. Znamionuje to wciąż wysoką nerwowość inwestorów i to wbrew optymistycznym notowaniom na giełdzie w USA. Niestety, znów jest tak, że gdy Nasdaq spada, spada też i nasz rynek (często mocniej i dramatyczniej); z drugiej strony, wzrost indeksu amerykańskiego nie wpływa aż tak mocno na umocnienie zwyżek naszych indeksów. W pełni oddaje to panującą na rynku bessę.
Obecnie WIG walczy z oporem w postaci połowy świecy z ubiegłego tygodnia. Jego pokonanie otworzy mu drogę do 15700 pkt., na którym obecnie przebiega najszybsza średnia. W czwartek jednak indeks zniżkował, kończąc sesję na poziomie minimum z dnia poprzedniego.
Wciąż niepokoi mały obrót podczas trwającego aktualnie niewielkiego odreagowania. Aż prosi się by powiedzieć, że korekta rodzi się w bólach. Czy jednak w takiej sytuacji stać będzie rynek na silniejszy wzrost? Podstawowa sprawa to test średniej. Jej ewentualne pokonanie (pierwsze od połowy grudnia) byłoby wstępnym sygnałem rozpoczęcia stabilnej korekty spadków. Zaraz jednak indeks może zostać powstrzymany przez lukę bessy w obszarze 15965 ? 16200. Pewne nadzieje dają oscylatory Ultimate i MACD. Pierwszy z nich, nie potwierdził nowego dołka na indeksie. Drugi, zmienił kierunek ruchu i zbliża się od dołu do swojej średniej.
Dominik Staroń