Jeśli ktoś liczył na utrzymanie się rynku powyżej 1300 pkt., to może być z wczorajszej sesji bardzo zadowolony. Nie wnikając zbytnio w przyczyny wzrostu, a skupiając się jedynie na analizie technicznej widać wyraźnie, że najbliższa przyszłość rysuje się w zdecydowanie optymistycznych barwach. Co o tym świadczy?
Dwa najważniejsze fakty, które miały miejsce w czasie wczorajszej sesji to utworzenie się formacji bardzo przypominającej gwiazdę poranną oraz przełamanie linii trendu spadkowego, łączącej dołki z 2 i 15 lutego. Przypomnijmy, że to ona właśnie ograniczając wzrost w marcu zepchnęła WIG20 w dół i wymusiła ponowne testowanie minimów z 14 marca. Dlatego też pokonanie tej linii wydaje się tak ważne. Nie bez znaczenia jest też położenie środowej świecy. Spenetrowała ona obszar pomiędzy dziennym minimum a zamknięciem sesji z 14 marca, ale wtedy nie wiedzieliśmy jeszcze, czy to już oznacza minimalne, bo minimalne, ale jednak wybicie w dół z konsolidacji, czy wręcz przeciwnie ? obronę marcowego dna. Wczoraj wszystko się wyjaśniło. Z prawdopodobieństwem graniczącym z pewnością można powiedzieć, że dno zostało obronione, a rynek stanął przed ogromną szansą ukształtowania formacji podwójnego dna, która oznaczałaby zmianę średnioterminowego trendu na wzrostowy. Ale nie wyprzedzajmy na razie faktów.
Dziś czeka nas zapewne ruch powrotny w kierunku przełamanej linii trendu spadkowego. Powinien on się zatrzymać na poziomie około 1338 pkt. wyznaczonym przez połowę wczorajszej świecy. Potem można oczekiwać kontynuacji wzrostów, ale ich skalę trudno przewidzieć. Jeśli ma dojść do wybicia powyżej 1401 pkt., to powinno to stać się w miarę szybko. Dziś raczej nie, ale z drugiej strony, czy ktoś się spodziewał tak szybkiego pokonania wspominanej linii trendu spadkowego.
Krzysztof Stępień
Analityk Parkietu