Wtorkowa sesja przyniosła wreszcie lekki kontratak popytu. Spadki zostały powstrzymane w okolicach poziomu 1500 punktów. Jest to bardzo istotne wsparcie, które stanowi szczyt z 11 kwietnia oraz połowa długiego białego korpusu z 18 kwietnia. Wskazuje to na możliwość przejęcia przez byki kontroli nad rynkiem. Zajmowanie długich pozycji jest jednak, moim zdaniem, trochę ryzykowne. Przede wszystkim martwi górny cień na wtorkowej białej świecy, co wskazuje na to, że niedźwiedzie nie powiedziały jeszcze ostatniego słowa.

W takiej sytuacji najlepszym rozwiązaniem byłoby czekanie na przebicie 1550 punktów, co sugerowałoby potwierdzenie tezy, że spadek, z którym mieliśmy ostatnio do czynienia, był tylko korektą techniczną. Potwierdzają to również oscylatory, które nie utworzyły dotąd żadnych negatywnych dywergencji oraz MACD, który po przebiciu poziomu równowagi cały czas wzrasta. Podsumowując, istnieje szansa na kolejny atak na poziom 1580 punktów, wszystko to jednak pod warunkiem, że kontrakty będą się znajdowały ponad opisywanym wsparciem.

Piotr Zdrobek