Szybki spadek do poziomu -1,18% a następnie mozolne odrabianie strat, które zakończyło się osiągnięciem poziomu -0,2% dla WIG20. Tak można krótko scharakteryzować przebieg dzisiejszej sesji. Na zakończenie dnia inwestorzy zostali uraczeni informacją o zgodnym z oczekiwaniami, wyniku na rachunku obrotów bieżących, oraz utrzymującej się wzrostowej tendencji w eksporcie. Prawdopodobnie ten fakt był przez rynek dyskontowany mniej więcej od południa, kiedy rozpoczęło się odrabianie strat. Wzrost obrotów na dzisiejszej sesji do poziomu 211 mln złotych (dla WIG20) sugeruje, że nie wszyscy inwestorzy wyjechali na najdłuższy weekend Europy lub... zabrali ze sobą komputery i grają przez internet. Być może tym co zachęca do aktywności na rynku jest ożywienie za oceanem po publikacji zaskakująco dobrych wyników PKB za pierwszy kwartał. Do tych wieści można dołączyć informacje o wzroście w marcu dochodów osobistych (o 0,5%) i wydatków konsumpcyjnych (o 0,3%) w USA, które mogą przynieść ożywienie amerykańskiej gospodarki. Wymiernym skutkiem lepszych nastrojów jest przełamanie przez Nasdaq oporu w okolicach 2000 punktów oraz próba przebicia lokalnego szczytu na poziomie 2200 punktów.
Jednak dla podsycenia wspomnianej aktywności na naszym rynku bardzo potrzebne są lokalne, pozytywne wiadomości, dzięki którym rynek przebiłby dość silny opór w okolicy 1500 punktów. Problem w tym, że dobre dane o deficycie obrotów bieżących raczej nie wystarczą, a w kontekście pogorszenia wyników największych spółek ciężko znaleźć inne źródła optymizmu.
Maciej Czajkowski DM BOŚ SA.