Początek dzisiejszej sesji przyniósł dość symboliczną przewagę niedźwiedzi, które po otwarciu na wysokości 1391 pkt. zdołały zepchnąć WIG20 do 1384 pkt., po czym nastąpiło odrobienie tych strat. Obecnie WIG20 jest nieco powyżej wartości z otwarcia. Wielkość obrotu powróciła do poziomu notowanego przez ostatnie dni i wynosi 40 mln zł.
Warto zwrócić uwagę, iż obroty na kilku spółkach z WIG20 utrzymują się na razie na żenującym poziomie. I tak na przykład obrót na Comarchu, czy Softbanku jest mniejszy, niż na Kompapie. To dobitnie świadczy o braku zainteresowania sprzedawaniem akcji po obecnych cenach, co należy odczytywać jako argument przemawiający za koncepcją podtrzymania wzrostów i wybicia powyżej wielokrotnie opisywanej krótkoterminowej linii trendu spadkowego, przebiegającej obecnie na wysokości 1415 pkt.
Ktoś może zarzucić, iż z uporem maniaka przytaczam ten właśnie opór, ale pragnę zwrócić uwagę, iż to on zatrzymał wzrost w poniedziałek. Sytuacja coraz bardziej zaczyna przypominać, to co działo się w czasie formowania podwójnego dna w marcu, tyle tylko, że teraz dzieje się to na wiele mniejszą skalę i obejmuje krótszy czas. Wtedy przebicie ponad miesięcznej linii trendu spadkowego przyniosło wyraźne zdynamizowanie rynku, który ochoczo podążył w górę.
Tym razem krótkoterminowa linia nie została jeszcze nawet naruszona, więc można powiedzieć, iż nie doszło do jej testowania. Rynek musiałby być naprawdę bardzo słaby, gdyby nawet nie spróbował jej naruszyć, chociażby cieniem utworzonej świecy. A tak źle to chyba nie jest, przynajmniej w mojej ocenie. Dlatego bez przesądzania co do rezultatu tego testu należy się go, jak najbardziej spodziewać. To samo zresztą dotyczy dolnej linii ograniczającej spadki, której istotność też nie została jeszcze poddana silniejszej próbie wytrzymałości. Widać więc z takiego rozumowania, że nieznaczne ruchu w górę i w dół są w obecnej chwili ciągle dopuszczalne, a sprawa wybicia w górę jest tylko kwestią mojej własnej interpretacji zdarzeń z ostatnich dni.
Krzysztof Stępień