Reklama

FedEx i Brzoska rzucą wyzwanie Amazonowi?

Powstanie światowy czempion, czy paczkomatowej spółce grozi los innych firm przejmowanych przez FedEx? Eksperci kreślą różne scenariusze największej w historii transakcji z udziałem polskiej firmy.

Publikacja: 10.02.2026 06:00

Założyciel InPostu, Rafał Brzoska, pozostanie na stanowisku prezesa spółki.

Założyciel InPostu, Rafał Brzoska, pozostanie na stanowisku prezesa spółki.

Foto: Anna Liminowicz/materiały prasowe

Konsorcjum, w którym 74 proc. ma amerykański kapitał, ogłosi wezwanie na 100 proc. akcji lidera europejskiego rynku e-commerce – stworzonej przez Rafała Brzoskę, a notowanej na giełdzie w Amsterdamie, spółki InPost. Za transakcją o wartości 7,8 mld euro (ok. 33 mld zł) stoi konsorcjum czterech graczy: amerykańskiego funduszu Advent International (37 proc. udziałów), logistycznego giganta zza oceanu – FedExu (37 proc.), wehikułu inwestycyjnego Brzoski (A&R Investments ma 16 proc.) oraz czeskiej grupy PPF (10 proc.). Ta transakcja może stać się największą w historii polskiej gospodarki, ale też kluczową dla układu sił na rynku logistycznym nie tylko nad Wisłą czy nawet w Europie – echo tego przejęcia ma szansę rezonować m.in. na rynku amerykańskim. Bez wątpienia będzie to twardy orzech do zgryzienia dla Amazona.

Niejasna przyszłość InPostu

Zapowiedziane w poniedziałek nabycie wszystkich akcji InPostu wywołało lawinę pytań i spekulacji. Analitycy, z którymi rozmawialiśmy, zwracają uwagę na kilka kluczowych kwestii. Jedną z nich jest fakt, że InPost ma zachować niezależność operacyjną i dotychczasowy profil działalności, główna siedziba operacyjna i kluczowa kadra zarządzająca pozostaną w naszym kraju, a inwestorzy będą wspierać dalszy rozwój spółki.

– Pozostawienie centrali InPost i know-how w Polsce jest istotne dla całego ekosystemu, a także polskiej gospodarki. To szansa, że polska marka stanie się globalnym czempionem – twierdzi Mateusz Pycia, prezes logistycznego Globkuriera.

Już teraz InPost, o ile dojdzie do transakcji, zapisze się w historii. Przejęcie warte ok. 33 mld zł to absolutny rekord. Do tej pory nad Wisłą za największe transakcje uchodziły sprzedaż za ok. 11,5 mld zł przez irlandzką grupę AIB udziałów w BZ WBK, kupno od grupy Naspers za ok. 12,7 mld zł Allegro czy przejęcie Polkomtela (Plus) przez Zygmunta Solorza za ok. 18,1 mld zł.

Reklama
Reklama

Ale zapowiadana transakcja budzi ogromne zainteresowanie nie tylko ze względu na skalę finansową, ale przede wszystkim na przyszły układ sił na globalnej mapie logistycznej. Arkadiusz Kawa, prof. Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu, ekspert rynku KEP (kurier, ekspres, paczka), wskazuje na dwa kluczowe scenariusze, które mogą zarysować się po wejściu amerykańskiego giganta do akcjonariatu polskiej spółki. Choć oficjalne komunikaty kładą nacisk na niezależność InPostu i dalsze kierowanie firmą przez Rafała Brzoskę, natura inwestora branżowego, jakim jest FedEx, sugeruje „dalekosiężne plany”.

– Często inwestorzy branżowi kupują udziały, żeby docelowo stać się właścicielem. To nie musi być regułą w tym przypadku, ale historia uczy, że fundusze inwestycyjne jak Advent wchodzą do spółek po to, by na końcu sprzedać je z zyskiem. Ktoś te udziały ostatecznie odkupi – zauważa dr Kawa.

Ekspert przypomina przy tym polskie doświadczenia FedExu, który w 2012 r. przejął krajowego operatora OPEK. Mimo wielkich nadziei, proces integracji był długi, a Amerykanom nie udało się dzięki niemu zdominować polskiego rynku przesyłek krajowych. To właśnie ta lekcja sprawia, że analitycy z rezerwą podchodzą do zapewnień o pełnej niezależności operacyjnej w długim terminie.

Czytaj więcej

Bloomberg: za próbą przejęcia InPost stoi Brzoska

Kawa wskazuje, że obecny ruch może być formą „bezpiecznika”, który ma zapobiec przejęciu polskiego lidera przez innych graczy, takich jak DHL, GLS czy UPS.

Nasz rozmówca zwraca uwagę na trudną sytuację FedExu, którego udziały w rynku europejskim i amerykańskim w ostatnich latach topnieją, m.in. pod naporem rosnącej potęgi Amazona.

Reklama
Reklama

– InPost ze swoją siecią „out of home” (automaty paczkowe i punkty odbioru – red.) jest dla Amerykanów aktywem bezcennym. FedEx od kilku lat stoi w miejscu w Europie, dzięki InPostowi zyskałby dostęp do infrastruktury, której sam nie posiada, a która jest dziś kluczowa w e-commerce – kontynuuje Kawa.

Z perspektywy InPostu, sojusz z FedExem to przede wszystkim „okno na świat” poza Europę. Analitycy zwracają uwagę, iż InPost działa międzynarodowo, ale głównie w wybranych krajach Starego Kontynentu. A FedEx jest obecny w ponad 200 krajach.

– To oznacza błyskawiczny dostęp do globalnych rynków i zaawansowanych usług teleinformatycznych – mówi Arkadiusz Kawa. I zaznacza, że z drugiej strony InPost mógłby nauczyć FedEx, jak skutecznie budować sieć automatów paczkowych w Stanach Zjednoczonych.

Eksperci twierdzą, że na początku będziemy świadkami modelu „kopetycji” – jednoczesnej współpracy i konkurencji na wybranych rynkach. Istnieje ryzyko, że sojusz z jednym gigantem może zamknąć InPostowi drogę do kooperacji z innymi graczami, co jest coraz częstszym trendem w logistyce. Pycia zwraca uwagę na różnicę skali i logiki operacyjnej: FedEx jest wyceniany na ok. 87 mld USD, podczas gdy InPost jedynie na około 10 proc. tej kwoty. Jednocześnie, patrząc na marżę brutto, InPost potrafi generować ją na poziomie istotnie wyższym, nawet około dwukrotnie. Zdaniem eksperta, to może sugerować, że dla FedExu kluczowym aktywem pozostaje europejski model ostatniej mili realizowany przez InPost, a więc oparty na automatach paczkowych (APM) i punktach odbioru (PUDO). Pozwala on realnie obniżać koszty kluczowych elementów procesu dostawy.

Czytaj więcej

„Nie będziemy w lidze przegranych”. Oto plan InPostu na AI w e-commerce

– W mojej ocenie możemy być świadkami pierwszego etapu głębszej integracji, a w kolejnych miesiącach najbardziej prawdopodobny scenariusz obejmuje wykorzystanie sieci APM i PUDO przez FedEx, co wzmocni jego usługi lokalne i poprawi ekonomikę doręczeń w Europie. Na rynku europejskim ten układ może jeszcze zaostrzyć konkurencję, która już dziś jest pod silną presją rozwijającego własne usługi wysyłkowe Amazona, co jest szczególnie widoczne w Wielkiej Brytanii, Włoszech, Francji i Niemczech – komentuje prezes firmy Globkurier.

Reklama
Reklama

Według niego, dla największych operatorów, zwłaszcza DHL, połączenie międzykontynentalnej siły FedExu z „niskokosztową pierwszą i ostatnią milą InPost” może okazać się wyzwaniem trudnym do zneutralizowania.

Inwestycja FedExu w InPost może zatem być strategicznym ruchem, by połączyć logistykę wysokiego wolumenu e-commerce z efektywną infrastrukturą paczkomatową i terminalami ostatniej mili.

Bez presji inwestorów krótkoterminowych

Konsorcjum inwestorów chce zdjąć InPost z giełdy w Amsterdamie. Oferowana cena to 15,60 euro za walor, co oznacza, że cała grupa została wyceniona na 7,8 mld euro. Kwota 15,60 euro to wprawdzie 50-proc. premia względem kursu z początku stycznia 2026 r., ale wciąż pozostaje ona poniżej ceny z debiutu giełdowego (IPO) sprzed kilku lat. Javier van Engelen, odpowiedzialny za finanse InPostu, argumentuje jednak, że sytuacja rynkowa od czasu IPO uległa drastycznej zmianie, a „każda transakcja musi być oceniana w kontekście bieżących realiów”. Zarząd uznał, że oferta zapewnia natychmiastową i pewną realizację wartości, co w dobie geopolitycznej niepewności jest dla wielu funduszy propozycją nie do odrzucenia. Decyzja o delistingu, czyli zdjęciu spółki z giełdy, ma pozwolić Brzosce na realizację wizji budowy paneuropejskiego czempiona bez konieczności kwartalnego raportowania i oglądania się na bieżące wahania kursu akcji. InPost od czasu debiutu w Amsterdamie w 2021 r. był pod ciągłą presją inwestorów krótkoterminowych. Konsorcjum zamierza ogłosić formalne wezwanie „tak szybko, jak to możliwe”, ale proces potrwa wiele miesięcy. Kluczowe będzie uzyskanie zgód od urzędów antymonopolowych w kilku krajach oraz od holenderskiego regulatora rynku (AFM). Warunkiem powodzenia jest nabycie przez konsorcjum minimum 80 proc. wszystkich akcji. Biorąc pod uwagę, że członkowie konsorcjum już teraz kontrolują 48 proc. walorów, osiągnięcie tego progu wydaje się wysoce prawdopodobne. Przewidywane zamknięcie transakcji to II połowa br. Po transakcji w rękach amerykańskich będzie 74 proc. akcji spółki, choć w nowym układzie sił nie można pominąć roli Grupy PPF, kontrolowanej przez Renátę Kellnerovą, najbogatszą kobietę w Czechach i wdowę po tragicznie zmarłym miliarderze Petrze Kellnerze. PPF, który przed ogłoszeniem wezwania posiadał blisko 29 proc. akcji, teraz obejmie 10 proc. udziałów.

Bez wątpienia to jednak FedEx będzie tu kluczem. Marek Różycki z Last Mile Expert zauważa, że poprzedni duży europejski projekt FedExu, czyli przejęcie holenderskiego giganta TNT Express (akwizycję wartą 4,4 mld euro ogłoszono w 2015 r.), dotyczył „sieci starszych, przepustowości lotniczej i integracji na dużą skalę”, a wyniki były, w najlepszym wypadku, mieszane. Problemy z fuzją systemów IT i kultur organizacyjnych TNT oraz FedExu ciągnęły się latami, co InPost – firma na wskroś technologiczna – musi potraktować jako poważne ostrzeżenie przed zbyt głęboką integracją z amerykańskim gigantem.

Firmy
Niewiadów rozpycha się w zbrojeniach
Firmy
Niewiadów warty 2 mld zł. Ma nową umowę na amunicję artyleryjską
Firmy
MSCI pokazało wyniki lutowej rewizji. Dwie spółki z GPW na liście
Firmy
Mikołaj Raczyński, PFR: Giełda wciąż jest jedną z opcji dla WB Electronics
Firmy
Co może czekać InPost?
Firmy
Codzienna „Rzeczpospolita” z wygodną dostawą InPost
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama