Nikkei 225, indeks giełdy w Tokio, zyskał podczas poniedziałkowej sesji 3,9 proc. Po raz pierwszy w historii przekroczył on poziom 57 tys. pkt. i ustanowił rekord. Topix, inny tokijski indeks giełdowy, wzrósł o 2,3 proc. i również sięgnął rekordowego poziomu. Inwestorzy bardzo pozytywnie zareagowali więc na wynik niedzielnych, przyspieszonych wyborów parlamentarnych. Partia Liberalno-Demokratyczna (LDP), kierowana przez panią premier Sanae Takaichi, zdobyła 316 mandatów w liczącej 465 miejsc niższej izbie parlamentu. Ma więc samodzielną większość konstytucyjną, co zdarzyło się po raz pierwszy w powojennej historii Japonii. Ponadto, jej dotychczasowy partner koalicyjny, Japońska Partia Innowacji (Ishin) zdobyła 36 mandatów. Rząd Takaichi będzie miał więc dużą swobodę w prowadzeniu polityki i będzie mógł dokonać obiecywanych cięć podatków.
Dlaczego giełda zareagowała zwyżkami na wynik wyborów w Japonii?
Indeksy giełdy w Tokio ustanawiają rekordy już od późnej jesieni, a paliwa do wzrostów dostarczają im nadzieje inwestorów związane z obecnym japońskim rządem. Ten trend zyskał nazwę „handlu Takaichi”.
– Silne zwycięstwo LDP rozgrzewa serca inwestorów. Akcje w szczególności świętują zaskakujący wynik wyborów, ponownie inicjując „handel Takaichi”. Nadzieją jest to, że silna większość da LDP większą swobodę w realizacji polityk sprzyjających wzrostowi – twierdzi Frederic Neumann, główny ekonomista ds. Azji w HSBC.
– Zwycięstwo Takaichi doprowadzi do proaktywnych działań fiskalnych, takich jak dwuletnia obniżka podatku od konsumpcji, zwiększenie inwestycji korporacyjnych oraz agresywnych reform zarządzania przedsiębiorstwami – wskazuje Adrian Wong, globalny strateg rynkowy w J.P. Morgan Asset Management.
– Decydujące zwycięstwo Takaichi może być najlepszym scenariuszem dla rynków w średnim terminie, ponieważ strategiczne inwestycje i reforma podatkowa wsparłyby akcje – ocenia Sree Kochugovindan, analityk w Aberdeen Investments.