WIG20 w dalszym ciągu pozostaje na wysokości wczorajszego zamknięcia, a ostatnią godzinę spędził w bardzo wąskim trendzie bocznym. To mogłoby wskazywać na dużą stagnację, jaka jest obecna w trakcie dzisiejszych notowań. Jednak bezkrytyczne przyjęcie takiej tezy byłoby nieco mylne. Bardzo wyraźny jest powolny, ale to bardzo powolny ruch w górę, który to wyniósł WIG20 z poziomu notowanego na początku notowań -1384 pkt. do obecnych 1397 pkt. Taki przebieg zdarzeń znakomicie wpisuje się w przedstawiany wzrostowy scenariusz. Po wczorajszych dużych obrotach i wzroście, który nie dał jednak w rezultacie świecy z białym korpusem, dzisiejsze notowania to odebranie akcji od tych, którzy sądzą, że wczoraj mieliśmy do czynienia z dystrybucją akcji. Biorąc jednak pod uwagę wielkość obrotów, które do tej pory zostały zrealizowane trudno przypuszczać, żeby sesja mogła zakończyć się bardziej wyrazistym wzrostem indeksów. Nawet jeśli tak by się stało, to taki sygnał wskazywałby tylko na słabość rynku.

Wiele więc na razie wskazuje na to, że nie otrzymamy dziś znów silniejszego sygnału, który wyjaśniałby krótkoterminową sytuację indeksu.

Sytuacja na zagranicznych rynkach nie ulega większym zmianom, więc można powiedzieć, iż ma ona dziś neutralne znaczenie dla tego, co dzieje się u nas. Główne giełdy europejskie notują dość symboliczne zwyżki. Kontrakty na indeksy USA wskazują na możliwość niezbyt głębokiej korekty w pierwszej fazie notowań.

Krzysztof Stępień

Analityk Parkietu