Z przebiegu czwartkowej sesji byki mogą być w pełni zadowolone. Podjęta przez stronę podażową próba przebicia dotychczasowego czerwcowego dołka zakończyła się niepowodzeniem, co oczywiście nie rozstrzyga ostatecznie kwestii jego obrony na następnych sesjach, ale też znacznie oddaliło zagrożenie jego przebiciem. Kształt ostatniej świecy ma pozytywną wymowę i dobrze obrazuje przebieg notowań, gdzie po początkowym spadku przez resztę sesji trwało odrabianie strat. W sumie układ świec z ostatnich dwóch tygodni jest bardzo podobny do tego, jaki tworzył się kilkukrotnie w historii, ostatnio na początku maja. Zazwyczaj następowały potem przynajmniej kilkudniowe wzrosty, a czas ich trwania zależał od ich gwałtowności.
Cały czas trzeba jednak pamiętać, że nadal nie mamy, poza utrzymującym sygnał kupna Stochasticiem, żadnego silniejszego sygnału kupna ze strony wskaźników oraz o tym, że nie został pokonany ani jeden istotny opór. Nakazuje więc to bardzo dużą ostrożność w formułowaniu wzrostowych wariantów na najbliższą przyszłość. Widać więc, iż fakty przemawiają za kontynuacją spadków, a intuicja oraz obserwacja przeszłości pozwala na stonowany optymizm.
W tej chwili najlepszym rozwiązaniem wydaje się pozostawania poza rynkiem do momentu ewentualnego wybicia WIG20 powyżej 1322 pkt., co doprowadziłoby do utworzenia formacji podwójnego dna z minimalnym zasięgiem do 1380 pkt.
Początek sesji przyniósł wyraźny wzrost WIG20, który przekroczył 1290 pkt. Obroty pozostają na poziomie z ostatnich dni i wynoszą 20 mln zł.
Krzysztof Stępień