Jeszcze kilka sesji temu wydawało się, że na warszawskim parkiecie będziemy mieć do czynienia z silniejszym odbiciem, będącym odreagowaniem czerwcowej fali spadkowej. Byki jednak okazały się wyjątkowo słabe i niezdolne jak do wydźwignięcia indeksu największych spółek więcej niż kilka procent. Piątkowy silny spadek indeksu WIG20 i zamknięcie luki z 12 lipca to wyjątkowo zły sygnał, świadczący o powrocie do dominującej w średnim i długim terminie bessy. Słabość tego indeksu bardzo wyraźnie widoczna była w momencie testowania pierwszego niezbyt silnego z pozoru oporu jakim była SK-15. Średnia ta skutecznie powstrzymała zapędy byków i zepchnęła WIG20 ponownie w dół. Co prawda wszystko to jest bardzo negatywne, lecz jeśli przecena zdoła się zakończyć w obrębie młota z 11 lipca to tragedii nie będzie, tym bardziej, że i układ obrotów nie potwierdza dalszych spadków. Analizując sytuację głównych oscylatorów to odnaleźć tu można kilka optymistycznych przesłanek. MACD przebił niedawno linię sygnału i nawet piątkowy spadek nie zdołał sprowadzić ponownie poniżej jej. RSI ponownie spada, lecz zejście poniżej dołka z początku lipca jest raczej niemożliwe. Także Ultimate nie wygląda wcale źle i prawdopodobnie tworzony jest trzeci, najwyżej położony dołek. DMI też najgorsze ma już za sobą i jeśli na najbliższych sesjach wystąpią wzrosty to jego stan ulegnie dalszej poprawie. Utworzona w ubiegłym tygodniu świeca typu młot została zanegowana czarną świecą z tego tygodnia. Również na wykresie dziennym czarna piątkowa świeca, która swym korpusem objęła całą wysokość młota z 11 lipca to na pewno niezbyt miły obraz dla posiadaczy akcji największych spółek.

Robert Cichowlas

Analityk