Ostatnie cztery sesje należy zaliczyć do zdecydowanie udanych. Poprawia się wolumen obrotu - co prawda nie należy on jeszcze do zapierającego dech w piersiach (chyba że są to walory BSK, na których wczorajszy wolumen obrotu łatwo było pomylić z dwudniowym skumulowanym obrotem na całej giełdzie), ale wykazuje już dużą tendencję wzrostową. Także oscylatory techniczne sugerują utrzymanie się w najbliższym czasie aury sprzyjającej zwyżkom na giełdzie.
Rozruszały się do niedawna uśpione blue chips: Pekao SA, które niestrudzenie próbuje przebić się przez pasmo oporów 71-73 zł, coraz radośniej tryska w górę ropa (PKN Orlen) zbliżając się powoli do prognozowanego poziomu 18 PLN za akcyjkę . A wszystko to ma miejsce przy bezgłośnym akompaniamencie nowych magistrali internetowych zarządzanych przez Elektrim i radosnym brzęczeniu sieci telefonicznych, gdzie zaostrzająca się walka konkurencyjna doprowadzi do finansowego wzmocnienia niezależnego operatora Netii i upadku monopolisty TP SA - tak przynajmniej dzisiaj oceniał to rynek.
Letnie ożywienie po fali powodzi w Polsce i upałów w Wielkiej Brytanii oraz USA, pozwala inwestorom nieco zapomnieć o niedawnych cięgach jakie zbierał byk na większości światowych aren. Tym razem jednak, po solidnym treningu, byk nauczył się łbem podrzucać spółki wysoko w górę. Co prawda nie tak jeszcze wysoko, jak tego życzyliby sobie zawsze spragnieni wzrostów inwestorzy. Mam dzieję, że sierpniowa runda na GPW będzie właśnie należała do symbolu hossy - byka i w końcu będziemy świadkami klasycznego knock downu w jego wykonaniu.
Ale żeby można mówić chociaż o minihossie (słowa hossa aż boję się wymówić, żeby nie zapeszyć) byk musi rozpędzić się tak szybko na krótkim giełdowym parkiecie, żeby udało mu się przeskoczyć najbliższy poziom oporu tj. 1 200 punktów. Niestety wszystkie trzy dzisiejsze próby okazały się spalone - za każdym razem sędzia niedźwiedź pokazywał czerwoną chorągiewkę. Wydaje się, że na drugą część parkietowych mistrzostw skoków wzwyż championa byka, przyjdzie nam poczekać do jutra. W takim razie pozwolą Państwo, że na tę okazje zacznę już dzisiaj mrozić piwo - ale inne niż Żywiec, które jak pokazuje dzisiejsza sesja, nabrało smaku goryczy i straciło popularność wśród giełdowych graczy.
Krzysztof Borowski