Brak nowych danych makroekonomicznych i burza rozpętana przez analityków wokół spółki Intel to główne przyczyny poniedziałkowego pogorszenia się nastrojów na Wall Street. Indeks Dow Jones spadł o 1,1 proc., do poziomu 10,401 pkt., natomiast indeks Nasdaq stracił 1,6 proc., zamykając się z wartością 2,034 pkt.

Początkiem spadków okazała się informacja o planowanej przez spółkę Intel wojnie cenowej ze swoim największym konkurentem AMD. Jak donosili analitycy Lehman Brothers, procesory największego producenta chipów na świecie mogłyby stanieć nawet o 50 proc. Strategia ta miałaby pomóc firmie w odzyskaniu części utraconego na rzecz konkurencji rynku, a warto zauważyć, że w ciągu ostatnich dwóch lat spółka AMD odebrała Intel-owi, aż 8 proc. odbiorców. Oczywiście doniesienia te spowodowały następnie ponowne szacowanie przychodów i zysków spółki. Analitycy Salomon Smith Barney obniżyli prognozę EPS giganta w IIIQ bieżącego roku z $0,11 do $0,08, a w całym 2001 roku z $54 do $47. Wpłynęło to z kolei na spadek kursu akcji spółki o 4,4 proc. i na ogólną wyprzedaż w sektorze nowych technologii.

W dniu dzisiejszym poznamy wyniki finansowe należącego do grona blue chipsów Cisco. Analitycy UBS Warburg spodziewają się spadku jego przychodów o 8 proc. Przewidują także, że firma pochwali się lepszą od planowanej kontrolą kosztów i wydatków osiągając w IVQ zysk na akcje równy $0,02. Ponadto poznamy dziś wskaźnik produktywności i koszty jednostkowe produkcji w IIQ. Rynek oczekuje wzrostu pierwszego z nich o 1,3 proc. w porównaniu ze spadkiem o 1,2 proc. w IQ.

Bieżące nastroje na rynku terminowym są neutralne. Wydaje się jednak, że do wzrostów na Wall Street niezbędny jest silny impuls w postaci np. dużo lepszych od oczekiwań danych makro, lub wyników Cisco. Niestety scenariusz ten jest mało prawdopodobny. Szansą na poprawę nastrojów jest też ewentualne rozpoczęcie przez inwestorów gry pod kolejną redukcję stóp procentowych.

opracowanie: Jacek Torowski