Po kilku wzrostowych sesjach z ubiegłego tygodnia rynek został w środę wystawiony na poważną próbę. Była ona związana głównie ze sprawą dymisji ministra J. Bauca (nie potwierdzona informacja pojawiła się we wtorek, co pozwoliło na rozłożenie w czasie dyskontowania). Potencjalnie jest to zła informacja dla rynku dlatego, że odsuwa w czasie rozstrzygnięcia co do założeń przyszłorocznego budżetu. Z drugiej strony, mniej więcej wiadomo, że deficyt nie będzie większy niż 40 mld zł, a to rynek może zaakceptować. Nie znane są jedynie metody, jakimi rząd będzie chciał ten cel osiągnąć. Inwestorzy chyba przyzwyczaili się do myśli, że więcej o budżecie dowiemy się po wyborach i dlatego ta sprawa będzie miała dla nich coraz mniejsze znaczenie.
Na dymisję J. Bauca nałożyło się dodatkowo negatywne oddziaływanie wtorkowych notowań w USA, zakończonych dużą przeceną. O dziwo, rynek na splot tych informacji zareagował bardzo wstrzemięźliwie, bo tak trzeba określić 0,5-proc. zniżkę WIG20 z pierwszych godzin notowań. Za to pozytywna była reakcja na publikację tempa wzrostu amerykańskiej gospodarki w II kwartale. To pokazuję, że powoli na rynku zachodzi jakościowa zmiana, gdzie złe wiadomości mają mniejsze znaczenie niż elementy optymistyczne.
Największą bolączką są obecnie niskie obroty, które silnie ograniczają znaczenie napływających sygnałów. W związku z tym, do momentu wzrostu aktywności inwestorów uprawnione jest mówienie jedynie o osłabieniu potencjału strony podażowej, ale do tezy o wzmożonych zakupach trudno jest przekonywać. Zarazem jest to wystarczająca przesłanka, by ze zdwojoną uwagą przyglądać się zachowaniu poszczególnych walorów. W przypadku wielu z nich pojawia się ostatnio bardzo duży wolumen, co może sugerować ich przechodzenie w silniejsze ręce.
Krzysztof Stępień
PARKIET