Pomimo dynamicznych spadków w ostatnich dniach, większość inwestorów powstrzymuje się przed odważniejszym kupowaniem, mimo że w przeszłości z reguły po tak silnych i gwałtownych spadkach następowały równie dynamiczne korekty będące okazją do szybkiego zysku. Wyczekujące zachowanie można tłumaczyć utrzymującym się stanem zagrożenia, który jest związany z planowanym przez Amerykanów odwetem oraz jego potencjalnymi konsekwencjami. Trudność w przewidywaniu jest o tyle duża, że mamy do czynienia z sytuacją bezprecedensową. Świadczą o tym między innymi reakcje najważniejszych banków centralnych na świecie, które zgodnie obniżyły stopy procentowe, aby wspomóc światową gospodarkę.

Na polskim rynku mamy jednak nie tylko takie obawy. Warto zauważyć, że mimo niższej od spodziewanej stopy inflacji w sierpniu (5,1 zamiast 5,2%) oraz znacznego wzrostu produkcji przemysłowej w tym samym miesiącu (5,9% m/m) WIG20 po chwilowym wzroście przez długą część środowej sesji pozostawał niewiele powyżej wtorkowego zamknięcia. Poważniejsze ożywienie przyszło nieco później. A przecież taki niespodziewany wzrost produkcji może sugerować, że gospodarka zaczyna przyspieszać. Do tego w dalszej perspektywie można się spodziewać utrzymania wysokiego poziomu eksportu dzięki umocnieniu euro. Do krajów objętych wspólną walutą trafia przecież zdecydowana większość polskiego eksportu. Co zatem, oprócz zagrożeń wojennych, tak długo powstrzymywało inwestorów przed kupowaniem? Myślę, że zagrożenia polityczno-gospodarcze, a ściślej rzecz biorąc sposób poradzenia sobie z deficytem budżetowym przez przyszły rząd. Sytuacja jest bowiem podwójnie niejasna ? po pierwsze, SLD nie chce jednoznacznie określić, jakie kroki podejmie, a po drugie, nie wiadomo jeszcze, czy będzie miało większość w Sejmie. Jeśli nie, to możliwa jest np. koalicja z PSL, która nie budzi pozytywnych skojarzeń.

Maciej Czajkowski

DM BOŚ SA