Poniedziałkowy spadek kursu Elektrimu i Telekomunikacji wpłynął na ogólną koniunkturę na giełdowym parkiecie. Indeksy nie zniżkowały jednak w szaleńczym tempie, a skalę marazmu obrazuje poziom obrotów. W dalszym ciągu widać zatem niechęć inwestorów do blue chipów, natomiast tzw. szeroki rynek prezentuje się nieco korzystniej.
Pojawiło się ostatnio zbyt dużo znaków zapytania dotyczących rynków finansowych, aby można było oczekiwać ożywienia koniunktury. Pozostaje mieć nadzieję, że w niedługim czasie poznamy skład rządu oraz w przybliżeniu chociaż najważniejsze założenia programowe związane z gospodarką. Rynki finansowe czekają przede wszystkim na obsadzenie stanowisk w Ministerstwie Finansów. Tutaj jednak pojawia się wiele znaków zapytania. Trudno usłyszeć ze strony SLD jednolite stanowisko w sprawie chociażby planu naprawy finansów państwa. Nie tylko jednak na tym etapie występują niewiadome. Sądzę, że zwycięstwo SLD-UP, jak i wprowadzenie do parlamentu populistycznych ugrupowań prawicowych oraz Samoobrony, może oznaczać brak perspektyw poprawy stanu gospodarki w długim terminie. Nie sprawdzi się bowiem promowany przez wszystkich polityków obecnych w nowym parlamencie (z wyjątkiem PO) model ?gospodarki wolnorynkowej ze wskazaniem na ochronę socjalną oraz sprawiedliwość społeczną?. Wydaje się, że w momencie kiedy gospodarka przeżywa największe od początku transformacji trudności, skład parlamentu nie gwarantujący wprowadzenia strukturalnych reform, niezbędnych w procesie przywracania szybkiego tempa wzrostu PKB, może oznaczać stratę kolejnych czterech lat. Konsekwencje zaniechania obecnie reform będą dotkliwe zarówno dla przedsiębiorstw, jak i dla całego społeczeństwa. Jedyny pomysł na uzdrowienie gospodarki, czyli ?drastyczna obniżka stóp procentowych?, będzie miał krótkoterminowy efekt, służący doraźnym celom, stwarzającym złudne wrażenie polepszenia sytuacji materialnej.
Marcin Piskała
Bank Przemysłowy SA