Po 20-proc. zwyżce WIG20 został zestrzelony na poziomie 1200 pkt., będącym istotnym średnioterminowym oporem. Analogiczny przebieg środowej sesji na rynku amerykańskim (?objęcia bessy? na tamtejszych indeksach) potwierdza negatywną wymowę środowej sesji. 2?3 tygodnie temu, gdy WIG20 oscylował w okolicach 1000 pkt., formułowanie optymistycznych prognoz obarczone było względnie niskim ryzykiem popełnienia dużego błędu. Obecnie, po najsilniejszej od roku zwyżce naszego rynku krótkoterminowe, ryzyko znacząco wzrosło. Jakkolwiek ostatni spektakularny wzrost na GPW wyprodukował natychmiast swe racjonalizacje, to jednak warunkiem wzrostu cen akcji, będącego czymś więcej niż tylko ?podciąganiem? kursów przed końcem roku, wydaje się pozostawać wystąpienie na początku przyszłego roku poważniejszych symptomów ożywienia gospodarczego. Nie tyle może nawet w naszym kraju ? na to przy ciągle wysokim poziomie realnych stóp procentowych i silnym złotym jest zbyt wcześnie ? ile w USA. Silna zwyżka tamtejszych rynków akcji do poziomów z wiosny, która byłaby zapewne reakcją wyprzedzającą ożywienie gospodarcze, wystarczyłaby do podźwignięcia również naszego rynku powyżej oporu na poziomie 1300, co ostatecznie oddaliłoby groźbę wypełnienia się zasięgu spadku 2,5-letniej formacji ?głowy i ramion?. Niestety, jednoznaczna ocena perspektyw takiego ożywienia w USA nie jest łatwa. Dopóki główne indeksy tamtejszych giełd pozostają poniżej poziomów sprzed 11 września, a zarazem poniżej marcowo-kwietniowych minimów, ciągle należy liczyć się z tym, że rynek może dostarczyć w najbliższych tygodniach kolejnej okazji do atrakcyjnych zakupów.

Wojciech Białek

SEB TFI SA