Druga połowa dzisiejszych notowań przebiegała pod znakiem odrabiania strat, odnotowanych w pierwszej części sesji. Tendencja ta przyspieszyła po opublikowaniu lepszych od oczekiwanych danych o zmianie amerykańskiego PKB w III kwartale. W sumie WIG20 dotarł do poziomu wtorkowego zamknięcia, gdzie zwyżka się zatrzymała. Nie ma się temu co dziwić, bo obroty są dziś wyraźnie niższe, niż wczoraj, więc trudno spodziewać się jakiejś zdecydowanej presji byków.
Jeśli w końcówce sesji nic nadzwyczajnego się nie wydarzy nie otrzymamy raczej odpowiedzi na pytanie o kierunek rynku na najbliższych sesjach. Z jednej strony WIG20 bardzo zbliżył się do 1200 pkt., co przy takim, jak teraz, kształcie świecy pozwala myśleć o poprawie nastrojów w piątek, ale do tego potrzeba ustabilizowania się sytuacji na amerykańskich giełdach i wyhamowania zniżek. W tej chwili trudno jest cokolwiek prognozować, bo rynki są bardzo zmienne.
Osobiście skłaniałbym się do zawierzenia sygnałowi w postaci przełamania przez Nasdaq linii pięciotygodniowych wzrostów, co dawałoby możliwości jedynie korekcyjnego wzrostu indeksu do 1720 pkt. w ramach ruchu powrotnego. Taki wariant potwierdza analiza wolumenu i nakazuje traktować ostatnie zniżki jako początek korekty całego ruchu wzrostowego, który zaczął się w drugiej połowie września. Zamknięcie powyżej połowy poniedziałkowej świecy zaprzeczy takiej możliwości i przesądzi prawdopodobnie o tym, że spadki było oznaką tylko chwilowej słabości byków.
Wiele będzie zależało od wartości październikowego PMI. Analitycy szacują go na 43,8 pkt. wobec 46,6 pkt. we wrześniu. Zatem przewidywania są bardzo ostrożne i nie jest wykluczone kolejne miłe zaskoczenie.
Deficyt obrotów bieżących w naszym kraju schodzi na plan dalszy i nie wydaje się zbyt istotną informacją dla rynku.