Przełamanie 1200 punktów na wykresie WIG20 pozbawiło na razie byki sił. Od czasu gwałtownego wzrostu z 25 października, w czasie którego indeks osiągnął 1265 pkt., jego wartość w niezbyt szybkim tempie, ale spada. Po ostatnich notowaniach na wykresie indeksu zaznaczyła się nawet kilkusesyjna sekwencja coraz niżej położonych szczytów i dołków, wskazująca na trend spadkowy. To jednak wszystko za mało, żeby powiedzieć, iż zapoczątkowana przed miesiącem zwyżka odchodzi w zapomnienie.
Zmienność rynku była w październiku wysoka i dość trudno jest na podstawie mniej niż 4-proc. spadku mówić o końcu wzrostów, które wyniosły WIG20 25% ponad poziom dna z 3 października. Sygnały kupna, spośród których najważniejszy jest wzrost indeksu do najwyższych od początku lipca wartości, były na tyle poważne, że wypada im po prostu zaufać. Skoro już znaleźliśmy się po stronie byków, to bez względu na to, skąd pochodzi ich kapitał (czy od ohydnych zachodnich spekulantów, czy też jeszcze bardziej odrażających OFErm), dajmy im teraz szansę na obronę trendu wzrostowego. Efektem ostatniego ożywienia jest duża grupa papierów, znajdujących się w korzystnych trendach dla posiadaczy akcji ? jedynym słowem jest z czego wybierać.
Wszelkie decyzje powinny respektować podstawową zasadę spekulacji, jaką jest ochrona kapitału. Dlatego decydując się na inwestycję nie można zapomnieć o położeniu zlecenia stop, które ograniczy nasze straty, jeśli trend rozwinie się niezgodnie z oczekiwaniami. Takim poziomem WIG20, po przekroczeniu którego przyjdzie czas na działania chroniące kapitał, może być 1190 punktów.
Tomasz Jóźwik
PARKIET