W miarę upływu czasu, kiedy to spekulacje o ewentualnym ataku terrorystów nie potwierdzały się, giełda amerykańska odrabiała straty. Brak doniesień z gospodarki powodował, że na pierwszy plan wysuwały się informacje ze spółek. Największy wpływ, głównie na sektor nowych technologii, miały prognozy spółki telekomunikacyjnej Ciena, która podwyższyła swoje szacunki zysku w IVQ br. i ogłosiła plan 10 proc. redukcji zatrudnienia. Pozwoliło to na wzrost kursu jej akcji o blisko 10 proc. Drożały również walory spółki Applied Materials, co było z kolei spowodowane pozytywnymi wypowiedziami analityków UBS Warburg odnośnie jej wyników finansowych. Niestety kolejna tragedia z udziałem samolotu poraziła dotkliwie, i tak już w opłakanym stanie, sektor lotniczy. Spadały kursy zarówno przewoźników jak i producentów osprzętu tej branży. Niekorzystnej tendencji uległy także akcje spółek hotelarskich.
Pomimo wielu obaw, jakie powstały w wyniku kolejnej tragedii, rynek amerykański zdołał w znacznej mierze odrobić starty. Ostatecznie Dow Jones stracił jedynie 53 pkt., zamykając się na poziomie 9,554 pkt., natomiast indeks Nasdaq zyskał 11 pkt., kończąc dzień z wynikiem 1,840 pkt.
W dniu dzisiejszym nie poznamy istotnych danych makro. Pomimo tego, nastroje na rynku terminowym są optymistyczne. Jest to zapewne pierwsze odreagowanie wczorajszych spadków, tak wiec trudno stwierdzić czy najgorsze, czyli panika już za nami, czy też jeszcze przed nami, a obecnie zachowywane są jedynie pozory spokoju. Pewne jest jedynie to, że poniedziałkowe wydarzenia odbiją się niekorzystnie na pogrążającej się w recesji gospodarce USA.
Jacek Torowski