O tym, która strona jest górą, najlepiej świadczy fakt, że kontrakty na WIG20 od sześciu sesji nie zdołały wzrosnąć na zamknięciu. Z jednej strony mogłoby się wydawać, że taka seria przybliża nas do odreagowania zniżek, ale takiemu myśleniu przeciwstawia się fakt, że dopiero co doszło do utworzenia formacji odwrócenia wzrostowego trendu i co za tym idzie jego zmiany. Dlatego można spodziewać się, że niedźwiedzie pójdą za ciosem i pociągną rynek dalej w dół. Wstępem do tego były notowania ze środy, kiedy doszło do przebicia wsparcia, wyznaczonego przez dołek z 7 listopada przy 1235 pkt., które stało się w ten sposób najbliższym oporem. Ze względu na to, iż już we wtorek była testowana, co prawda nieudanie, bariera 1205-06 pkt., związana z zamknięciami z 23 i 25 października, wydaje się, że druga próba jej przełamania zakończy się już sukcesem. Stąd też silniejsza kontrreakcja byków może nastąpić dopiero na wysokości 1170 pkt., gdzie mamy wrześniowe maksimum.
Zwolennicy gry z trendem nie powinni jednak opuszczać na tym poziomie rynku, pamiętając o minimalnym zasięgu spadków, wynikającym z realizacji głowy z ramionami, wynoszącym 1125 pkt. O atrakcyjności długich pozycji będziemy mogli mówić po przełamaniu linii trwających od miesiąca zniżek, przebiegającej na wysokości 1270 pkt. Ci, którzy otwierali krótkie pozycje w oparciu o formację RGR, zlecenie obronne powinni ustawić w okolicach 1254 pkt.
Krzysztof Stępień
Parkiet