Blisko 2 proc. wzrost kontraktów ze środowych notowań może być nieco mylący, bo wynikał on bardziej z odreagowania sylwestrowej przeceny, niż z dużej przewagi strony popytowej. Dlatego też nie ma powodów, by zmieniać ocenę aktualnego układu sił na rynku, która wypada na korzyść niedźwiedzi. Dopóki kontrakty nie zamkną się powyżej 1228 pkt., gdzie przebiega linia, łącząca szczyty z listopada i grudnia, a także znajduje się zamknięcie z 18 grudnia, nie ma co marzyć o trwalszym wzroście. Pokonanie tej bariery stworzy szansę na osiągnięcie przynajmniej 1295 pkt. i będzie przemawiać za potraktowaniem zniżek z końca minionego roku jako korekty poprzedzających je wzrostów. Istotnym wsparciem jest poprzedni dołek przy 1173 pkt., którego przełamanie przesądzi o kontynuacji, trwających od półtora miesiąca zniżek. Wtedy będzie można mówić o dalszej realizacji spadków, wynikających z formacji głowy z ramionami, których minimalny zasięg nadal nie jest wypełniony, a wynosi on 1125 pkt. Na podobnej wysokości wypada 61,8 proc, zniesienie ostatniej fali wzrostów i zamknięcie z 10 października ub.r., więc tu należy spodziewać się silniejszej kontrreakcji byków.

Ważnym w średnioterminowej perspektywie czasu elementem obrazu rynku jest układ SK-15 i SK-45. Od marca 2000 r. przecięcie od góry dłużej średniej przez krótszą nieomylnie poprzedzało przyspieszenie spadków.

Krzysztof Stępień

PARKIET