Zachowania euforyczne są charakterystyczne dla końcowej fazy wzrostów, ale gdy na rynku znajduje się duże grono małych inwestorów. U nas ich nie ma więc wszystko może się zdarzyć. Bazując na zachowaniu się indeksu szerokiego rynku WIG, który na początku tygodnia zatrzymał wzrosty na oporze o takim samym znaczeniu można przypuszczać by, że byki oddadzą inicjatywę na tym poziomie. Patrząc na determinację kupujących można w to zwątpić.

Sytuacja na europejskich giełdach jest słaba, ale tu wystarczy, że nie będzie solidnych spadków, by nasz parkiet utrzymał znaczny wzrost. Cały czas odnoszę wrażenie, iż ci, którzy wywołali ostatnią falę wzrostów działają w dużym pośpiechu, jakby obawiając się, że nie zdążą wyciągnąć cen akcji w górę przed pogorszeniem się klimatu inwestycyjnego. To pogorszenie może być związane głównie z zachowaniem giełd światowych, które od miesiąca nie wykazują już zbyt dużej skłonności do wzrostów i przebywają w trendach bocznych (poza DJIA).

Widać też wyraźnie, że nasze indeksy, a także poszczególne spółki osiągnęły bardzo ważne długoterminowo poziomy. Jeśli na nich nie zatrzymają się to otrzymamy sugestię, że obserwowana od początku października fala wzrostowa może być czymś więcej, niż tylko korektą bessy.