Ale czy tak jest naprawdę, nie dowiemy się szybko, bo do ostatecznego potwierdzenia takiej hipotezy potrzeba spadku poniżej linii, łączącej dołki z października i grudnia. Dlatego w tym momencie możemy mówić jedynie o korekcie ostatnich zwyżek, podtrzymującej nadzieję na powrót do wzrostów, które wyprowadziłyby WIG20 w okolice 1550 pkt. Taki poziom wynikałby z równości fal: październikowo-listopadowej i tej rozpoczętej w połowie grudnia, a także z opisania minionych trzech miesięcy notowań kanałem wzrostowym.
Pomocny w odpowiedzi na pytanie, jak głęboka może być korekta, jest wykres minutowy, na którym zarysowała się formacja głowy z ramionami. Nie doszło jednak do przecięcia jej linii szyi, która znajduje się na wysokości 1388 pkt., więc warto zwrócić uwagę na początek piątkowej sesji. Jeśli otwarcie wypadnie poniżej 1388 pkt. i indeks szybko nie powróci powyżej tej wartości, może dojść do realizacji takiej figury. Zasięg zniżek z niej wynikający to 1240 pkt., co oznaczałoby spadek do listopadowego szczytu. Zamknięcie powyżej 1410 pkt. każe myśli o przecenie odłożyć na półkę.
Krzysztof Stępień
PARKIET