Innymi słowy, korekta raczej jeszcze się nie zakończyła. Zarówno WIG20, jak i poszczególne spółki mogłyby spaść nieco bardziej, choć oczywiście można też wyobrazić sobie, że jest po prostu hossa, a nasz rynek dysponuje taką siłą, że może wzrastać nawet wbrew całemu światu. To bardzo kusząca wizja, ale nawet po uwzględnieniu dominującej pozycji OFE, w dłuższym terminie raczej nie do zrealizowania. GPW prędzej czy później dostosuje się do rytmu, w jakim grają giełdy zachodnie. Jeśli nadzieje na ożywienie gospodarcze w drugiej połowie tego roku nie są płonne (a sygnalizują to nieśmiało wskaźniki wyprzedzające koniunktury w USA i w Eurolandzie), to można śmiało założyć, że będzie znacznie drożej. Warto też pamiętać, że na Zachodzie (a zwłaszcza w USA) cykl obniżek stóp procentowych dobiega końca, w Polsce natomiast RPP ma jeszcze sporo miejsca na tego typu posunięcia. Posiedzenie pod koniec stycznia pokaże, czy konflikt na linii Rada - rząd przeszedł już do historii. Oczekiwania na obniżkę o 150 punktów prawdopodobnie są w cenach, natomiast głębsze cięcie stanie się poważnym impulsem wzrostowym. Jest pod co grać, więc trwająca korekta nie powinna być zbyt głęboka.

Paweł Hryniewicki

DM PENETRATOR SA