Trudno oprzeć się wrażeniu, iż przebieg sesji to w największym stopniu wynik powstrzymywania podaży, a do trwalszych zwyżek potrzeba zdecydowanego popytu. Jego na razie na rynku nie widać. Od strony technicznej nic się nie zmienia. WIG20 drugą sesję pozostaje poniżej średnioterminowej linii trendu, a najlepiej o tym, że sesja nie ma pozytywnego zabarwienia świadczy to, że nie mieliśmy nawet próby zasłonięcia otworzonej wczoraj luki bessy.

Na pewno warto odnotować spokojną reakcję rynku na wczorajszą przecenę w USA. Rodzi to jednocześnie pytanie, czy inwestorzy zachowają się tak samo, jeśli nie otrzymają oczekiwanego odbicia. Bo chyba nadzieja na nie powstrzymywała dziś podaż akcji. Już wielokrotnie bywało u nas tak, że długo opieraliśmy się tendencji na światowych giełdach, a później z nawiązką nadrabialiśmy straty. Można tu nawet przypomnieć przełom września i października ub.r., gdy ceny akcji na świecie już rosły, a my pozostawaliśmy w konsolidacji.

W sumie więc wciąż wokół rynku jest więcej zagrożeń, niż szans, stąd też uważam, iż kupowanie akcji nie jest teraz najlepszym rozwiązaniem. Kolejne duże spółki pogarszają swój obraz techniczny, a dziś jako przykład może posłużyć Prokom, na którym pokazała się znaczna podaż. Sprowadziła ona kurs do poziomu 125 zł, czyli tylko 2 zł od minimów z bieżącego roku. Nie znajduję przykładu dużej spółki, której obraz poprawiłby się po dzisiejszych notowaniach.

Krzysztof Stępień

Analityk Parkietu