Dla odmiany wzrost wskaźnika wyprzedzającego koniunktury w Polsce o 1,9 pkt. (w większości działów gospodarki) oraz wskaźnika optymizmu konsumentów nie odbiły się pozytywnie na naszym rynku, który zanotował spadek o 0,6%. Najwyraźniej inwestorzy uznali, że przewidywania poprawy są już zdyskontowane w cenach i należy poczekać na zmianę procesów realnych, np. znaczny wzrost produkcji przemysłowej. Bardziej prozaicznym powodem mniejszego zainteresowania akcjami są niskie kwoty składek przesyłanych ostatnio przez ZUS do OFE - w lutym przekazano jedynie 550 mln złotych. Reasumując, dopóki nie pojawią się wyraźne impulsy płynące z rodzimej gospodarki lub z zagranicznych parkietów, trudno spodziewać się znacznego ożywienia na rynku.

Z technicznego punktu widzenia znajdujemy się cały czas "w objęciach" trendu wzrostowego zapoczątkowanego pod koniec ubiegłego roku. Mimo usilnych prób jego przebicia 22 i 28 lutego, udało się utrzymać ponad linią trendu. Porównując ostatnie sesje oraz okres od 14 grudnia do 2 stycznia, można zauważyć analogię w "ślizganiu się" indeksu po wspomnianej linii trendu. Po okresie konsolidacji na przełomie roku nastąpiło silne wybicie w górę, zatem przyjmując pięciofalową strukturę ruchu i zakładając techniczne podobieństwo opisanych sytuacji można spodziewać się niebawem wzrostowej piątej fali. Powstaje jednak pytanie, co byłoby jej katalizatorem, czyżby środowe dane o wzroście zamówień w przemyśle USA o 1,6%? Ponieważ jednak są one zgodne z oczekiwaniami, istnieje obawa, że były zdyskontowane w cenach.

Maciej Czajkowski

DM BOŚ SA