Wciąż najważniejsze w tej chwili są dwa poziomy: 1339 pkt. jako wsparcie, broniące rynek przed głębszą i bardziej dynamiczną przeceną oraz 1379 pkt. zamykające lukę bessy powstałą w miniony wtorek. Zakrycie tej luki stworzyłoby szansę na ponowną próbę przebicia się powyżej 1400 pkt.
Słowo komentarza należy się informacji, która "rozgrzała" wczoraj rynek, a mianowicie o spodziewanych przelewach z ZUS do OFE. Najpierw te pieniądze miały wpłynąć wczoraj i w tym upatrywano powodu zwyżki, ale później okazało się, że pieniądze wpłyną dziś. Wydaje się, że to nieco przypadkowe zamieszanie pokazuje, że na giełdę nie tylko oddziałują rzeczywiste pieniądze płynące z OFE, ale także wyobrażenia i oczekiwania innych uczestników rynku odnośnie przelewów z ZUS. Oczywiście nie chcę w ten sposób powiedzieć, że OFE nie mają dużego znaczenia dla generowanych strumieni kapitału, ale ich znaczenie jako podmiotów kreujących trendy w średnim i długim terminie jest ograniczone.
Amerykańskie giełdy dość spokojnie strawiły dane o lutowej sprzedaży detalicznej. Podtrzymuję swoje zdanie, iż póki S&P500 i Nasdaq, a wraz z nimi główne indeksy europejskie nie przebiją się powyżej tegorocznych szczytów trudno liczyć na pozytywne oddziaływanie zagranicy na nasz parkiet.
Z danych makro publikowanych dziś warto zwrócić uwagę na informację o zapasach amerykańskich przedsiębiorstw w styczniu, która zostanie podana o 14.30. W spadkowej tendencji tego wskaźnika Greenspan ostatnio upatrywał ważnego czynnika dla możliwości odrodzenia gospodarczego.